Spacerkiem po…rekord!

Często piszę, że zanosi się przy okazji naszej zabawy w ligę na duże emocje, ale tym razem, za sprawą wyraźnie większej liczby uczestników, jak i wędkarzy, którzy na odległość nam kibicują, bądź korespondencyjnie jakby podejmują z nami rywalizację – nastroje są rzeczywiście ogniste. Zabawa zabawą, ale te wszystkie detale: gdzie, na co, na jaki gatunek, jaka taktyka itd. podkręcają całkiem mocno. Nie tylko nas. Przed tegoroczną, drugą turą ligi te w sumie proste zapytania zostają raczej bez konkretnych odpowiedzi, ponieważ okoliczności są na tyle dynamiczne, że można spekulować bez końca. Z żalem stwierdzę, że sam mam mało do powiedzenia, gdyż byłem słownie jeden raz. Nie mam czasu. Wprawdzie obiecałem sobie, że nie zamierzam się tak nakręcać jak rok temu, ale wpadłbym nad zbiornik dla samej przyjemności. Po prostu połowić, a przy okazji coś tam sobie poukładać w głowie. Tak, że wszystko poniżej opieram na informacjach od kilku Czytaj więcej [...]