Rekord…Polski!

Tym razem coś pozytywnego. 23-go kwietnia zwycięzca II tury ligi spinningowo - muchowej - Paweł, ostatecznie udowodnił swe nieprzypadkowe wyniki w połowie krasnopiór. Powyższego dnia złowił rekordowej długości wzdręgę. Ryba miała blisko 42cm, ale że brakowało jej kilku milimetrów, kolega chciał ją zgłosić jako sztukę 41cm [ o jeden więcej niż dotychczasowy rekord z 2004r]. Myślę oczywiście o rekordach wg Wędkarskiego Świata, jako jedynych niepodważalnych i wiarygodnych. Jedynym minusem jest to, iż wyczyn kolegi pozostanie nieoficjalnym, gdyż brak dostatecznej fotki z miarką. Cały kłopot wyniknął jak zwykle w takiej sytuacji z tego, że sukces trafił się nieoczekiwanie. Paweł był nad wodą w dzień powszedni i jeszcze w miejscu, gdzie rzadko ktoś przejdzie nawet z psem na spacerze. Ryby brały nie najgorzej aczkolwiek bardzo wybiórczo - tuż pod powierzchnią i relatywnie bardzo daleko od brzegu. Jeśli po upadku wabika nic nie zainteresowało Czytaj więcej [...]

Poważne wątpliwości

O tym, że na naszym odcinku no kill i całej Rudawie jest znów ponownie słabo, już wspominałem. Nawet dostałem sporo zapytań, czy wiem,co się dziej gdyż, nie tylko ja zauważyłem, że woda jakby opustoszała. I to prawie zupełnie. 9 kwietnia otrzymałem od jednego z Czytelników poniższy mail, który zamieszczam, gdyż wiele mówi na temat, który chcę poruszyć w poniższym wpisie. Opuściłem tylko dwa fragmenty listu, które nie dotyczyły wód naszego okręgu. Pan Michał napisał: „Byłem dzisiaj na odcinku no kill na Rudawie przez około 3,5 godziny. Zacząłem od błoń zabierzowskich około 17,00 na wysokości mniej więcej Rogatego Rancza i powolutku doszedłem gdzieś w to miejsce 50.113266, 19.817092 (google maps). O ile woda w rzece wyglądała na dosyć czystą i przejrzystą to była pełna spływających butelek, brzegi na prawie całej długości błoń to istne wysypisko - masa butelek, parę martwych ptaków i taki  - jak na moje oko, 4-o dniowy zdechły Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa 2018. II tura- Bagry

Już rok temu byłem pewien, że ówczesna tura ligi 2017 na Bagrach była tak słaba – przypomnę – padła słownie jedna punktowana ryba plus prawie czterdzieści szczupaczków, ponieważ trafiliśmy na jeden z tych nieczęstych dni, kiedy ryby kompletnie nie biorą.  Takich obaw nie miałem w tym roku, gdyż prawdopodobieństwo ponownego trafienia na taki dzień jest na szczęście znikome. Kończąc poprzedni wpis, napisałem, że zanosi się na bardzo interesującą rozgrywkę. Już po całej rozgrywce, mogę ocenić, iż była to najlepsza, najbardziej emocjonująca, zacięta ze wszystkich tur odkąd bawimy się w ligę [już trzeci rok]. Segregowałem fotki [blisko setka!], podliczałem wyniki prawe trzy godziny. Potem jeszcze pół godziny zajęło mi ponowne sprawdzenie danych i wprowadzenie korekty w dwóch przypadkach. Łowiło nas jedenastu. Złowiliśmy wspólnie 5 gatunków punktujących [szczupaków nie liczę - ochrona i okoni - małe]. Dominowały wzdręgi - największa Czytaj więcej [...]

Spacerkiem po…rekord!

Często piszę, że zanosi się przy okazji naszej zabawy w ligę na duże emocje, ale tym razem, za sprawą wyraźnie większej liczby uczestników, jak i wędkarzy, którzy na odległość nam kibicują, bądź korespondencyjnie jakby podejmują z nami rywalizację – nastroje są rzeczywiście ogniste. Zabawa zabawą, ale te wszystkie detale: gdzie, na co, na jaki gatunek, jaka taktyka itd. podkręcają całkiem mocno. Nie tylko nas. Przed tegoroczną, drugą turą ligi te w sumie proste zapytania zostają raczej bez konkretnych odpowiedzi, ponieważ okoliczności są na tyle dynamiczne, że można spekulować bez końca. Z żalem stwierdzę, że sam mam mało do powiedzenia, gdyż byłem słownie jeden raz. Nie mam czasu. Wprawdzie obiecałem sobie, że nie zamierzam się tak nakręcać jak rok temu, ale wpadłbym nad zbiornik dla samej przyjemności. Po prostu połowić, a przy okazji coś tam sobie poukładać w głowie. Tak, że wszystko poniżej opieram na informacjach od kilku Czytaj więcej [...]

Ale były…

…męki. Wyglądało, że drugi raz w życiu wrócę z nad tego zbiornika bez brania i co za tym idzie bez ryby w ręce. Nawet szczupaczki, będące przekleństwem tej wody, prawie w ogóle nie niepokoiły nielicznych zresztą wędkarzy. Tradycji jednak stało się zadość. Bo co też to za marzec bez wzdręgi i płoci? Myślę oczywiście o rybach przynajmniej średnich. Wynik był niesamowicie nieadekwatny do starań. Winna była najpewniej pogoda: dzień wcześniej spokojny i ciepły [8 stopni] niż z delikatną mżawką, ale w nocy przyszedł znów mrozik do minus 3, wyż i totalna lampa. Wiatr świrował, bo nie wiem czy było pół godziny, gdy wiał tylko z jednego kierunku. Z północy i południa wiał lekko i rzadko, ale ze wschodu i zachodu już wyraźne. Przez te spóźnione podrygi zimy nie miałem okazji połowić na wodzie stojącej, nastawiając się na białoryb. Spodziewałem się co najmniej dobrych wyników [dla mnie to z 30 pewnych kontaktów i z 10 – 15 ryb 30+ Czytaj więcej [...]