Liga spinningowo – muchowa. X tura – starorzecze

Wiatr nieźle hula, choć w czapce-uszance i kapturze kurtki na głowie, tuż nad wodą, gdzie jest trochę niżej, zdaje się być absolutnie cicho. Na fioletowym niebie jest tylko ćwiartka księżyca, ale przy nieznacznie zachmurzonym nieboskłonie, daje trochę światła. W otulinie gęstych drzew i krzewów, panuje jednak ciemność, rozpraszająca się bardzo opornie. Smołowatość nocy nieznacznie łagodzą tylko nieliczne, małe, mieniące się złotawo plamki wody, do których jakoś dociera anemiczne światło naturalnego satelity oraz leżąca, centymetrowa warstwa śniegu, który spadł dosłownie kilka godzin wcześniej. Woda stoi jak zaczarowana i tylko momentami do uszu dochodzi subtelny, aksamitny wręcz plusk, a po sekundach, te ledwo podświetlone plamki wody, marszczą delikatne kręgi, będąc dowodem, że słuch nas nie mylił. Nic jednak nie zapowiada, że starorzecze będzie dziś kipieć o świcie, jak zazwyczaj. Stoję w bezruchu od chyba 10 minut, czekając Czytaj więcej [...]