Liga spinningowo – muchowa. VII tura – Wisła

Kto nie był niech żałuje! Mimo nieszczególnej aury, uważam iż ta tura miała jakąś magiczną otoczkę. Być może zaważyły na tym takie czynniki jak senny, jesienny klimat dnia, pastelowy spokój wieczoru i tajemniczość zmroku, który zaskakująco szybko ogarnął otoczenie rzeki. No, bez wątpienia dla mnie spore znaczenie miało „przeproszenie się” z Wisłą, nad którą, nie licząc wypraw na pontonie – prawie nie łowię. Do mojego entuzjazmu przyczyniła się pewnie miejscówka w jakiej łowiłem – przecudnej urody miejsce, choć z całą pewnością świetne na ryby ale w upalną, słoneczną i letnią pogodę. Jakie były więc wyniki? Jak na Wisłę to bardzo słabiutkie. Trudno zresztą było oczekiwać cudów gdy, jakby nagle z dnia na dzień skończyło się lato i nastała jesień. Z ranka na ranek. Z 30 stopni na 15... Łowiliśmy w ten pierwszy dzień załamania aury i były to zmagania wieczorowo – nocne.  Bez naprawdę dobrej znajomości wody, bycia Czytaj więcej [...]