Ryby „na sucho”

Na „sucho” bo bez wędek.  Kilka motywów w poniższym wpisie. Pierwszy temat: był sobie kiedyś leśny staw. Jeden z piękniejszych jakie widziałem o bardzo naturalnym rybostanie. Żyły sobie słonecznice i kiełbie, wyraźnie mniej liczne płotki, wzdręgi i okonie. Już absolutnie sporadycznie trafiały się śliczne złote karasie, liny, czy szczupaki. Do strumyczka, który przez staw przepływał wchodziły pstrągi potokowe, przepływały staw i tuż powyżej wlotu do zbiornika odbywały tarło. Czasem któryś z nich z rzadka  pozostawał w zbiorniku po tarle. Mimo niewielkiej głębokości coś takiego jak zakwit wody było nieznane w tych odległych już czasach, mimo kąpiącej się latem chyba większej ilości ludzi niż dziś. Później, już po wielu latach nastały czasy tzw. gospodarki rybackiej, czyli wpuść na ile jest kasy i wyłów to do spodu. Żeby było jasne – nie mój klimat, ale tego nie potępiam. Takie zapotrzebowanie. Szkoda tylko, że kosztem Czytaj więcej [...]

Liga spinningowo – muchowa. VII tura – Wisła

Kto nie był niech żałuje! Mimo nieszczególnej aury, uważam iż ta tura miała jakąś magiczną otoczkę. Być może zaważyły na tym takie czynniki jak senny, jesienny klimat dnia, pastelowy spokój wieczoru i tajemniczość zmroku, który zaskakująco szybko ogarnął otoczenie rzeki. No, bez wątpienia dla mnie spore znaczenie miało „przeproszenie się” z Wisłą, nad którą, nie licząc wypraw na pontonie – prawie nie łowię. Do mojego entuzjazmu przyczyniła się pewnie miejscówka w jakiej łowiłem – przecudnej urody miejsce, choć z całą pewnością świetne na ryby ale w upalną, słoneczną i letnią pogodę. Jakie były więc wyniki? Jak na Wisłę to bardzo słabiutkie. Trudno zresztą było oczekiwać cudów gdy, jakby nagle z dnia na dzień skończyło się lato i nastała jesień. Z ranka na ranek. Z 30 stopni na 15... Łowiliśmy w ten pierwszy dzień załamania aury i były to zmagania wieczorowo – nocne.  Bez naprawdę dobrej znajomości wody, bycia Czytaj więcej [...]

Podsumowanie sezonu pstrągowego

Najkrócej ujmując, zakończony sezon pstrągowy był dla mnie generalnie najsłabszym od nie pamiętam kiedy, ale po części z wyboru. Nie ruszyłem tym razem na odległe pstrągi w dziki w porównaniu z okolicami Krakowa rejon Polski, gdzie w małych rzeczkach można spotkać relatywnie często kropkowańce 50+. Nie penetrowałem na większą skalę rzeczek w okręgach sąsiednich. Z oczywistych względów nie łowiłem w wakacje w Dłubni, Prądniku, czy Wildze… Wszystko za sprawą odcinka no kill na Krzeszówce. To tej wodzie podporządkowałem dużą cześć tegorocznego sezonu wędkarskiego w ogóle, a nie tylko pstrągowego. Stąd m. in. momentami nie mam o czym pisać. Jak prognozuję przyszłość odcinka? Cóż, należę do ludzi, którzy zawsze widzą szklankę do połowy pustą, ale nie jest to wynikiem pesymistycznej natury, co raczej życiowego realizmu. Gdybym pisał to przed końcem lipca, to piałbym z zachwytu w jak pozytywną stronę to wszystko zmierza. Sierpień Czytaj więcej [...]

Soła vs Skawa

W tym roku nad naszą zabawą w ligę spinningowo-muchową pogoda dość mocno ciąży. No i jednak efekt tej zimy swoje też robi. Abstrahuję od moich słabych wyników, ale bliscy, dalsi i zupełnie okazjonalni znajomi, poza słownie jedną osobą, twierdzą, że ten sezon, jak na razie – do najlepszych nie należy. Rozmawiając z Markiem Szymańskim na temat jednego z artykułów w WŚ, przy okazji podpytuję, jak ocenia ten rok. Wprawdzie pytam konkretnie o szczupaki, ale jest jakiś punkt odniesienia. Mój rozmówca twierdzi, że wyniki jednak wyraźnie słabsze niż w poprzednim sezonie. Trochę mnie to uspokaja, bo chyba nie tylko dla mnie v-ce naczelny WŚ, to jednak autorytet. Lipa na Skawie nie daje mi jednak spokoju. Często porównuję ją z Sołą, a i sam na sierpień proponowałem tę rzekę, tyle, że nie została wylosowana… Aura już późno letnia. Jadę nad Sołę, skonfrontować ją ze Skawą. Oczywiście wszystko jest umowne, chociaż całokształt pogody nawet Czytaj więcej [...]