Bez zdjęć

Jest koło 15.00. Od jakichś 20 minut mój ponton holuje karp. Pięknie zeżarł sztuczną larwę ważki. Kłopot w tym, że mam wzdręgowy zestaw... Pływałem od 11.00  bez brania na pontonie. Lekki wschodni wiatr monotonnie marszczył wiślaną wodę. Wraz z trzema innymi łódkami, gapiliśmy się na siebie od czasu do czasu. Nie było kompletnie kontaktów. Ryby nie żerowały. Sporadyczne, nijakie spławy, bardzo rzadko ciapnie czasem o taflę niewielki boleń. Jest wspaniała, turystyczna aura: totalna lampa i pod czterdzieści stopni w słońcu. Nawet nie czuć gorąca, bo wiaterek zimny. Wyjątkowo można czesać teren przy samych brzegach, które są puste. Pierwsze godziny poświęciłem wzdręgom. Szału brań, typowego dla zbiorników stojących nie ma tu nigdy, ale ryby duże i bardzo duże jak na ten gatunek. Tymczasem zero. Być może powodem jest wyraźnie trącona woda. Perłowa gumka wielkości 4cm znika z oczu jakieś 25cm pod wodą, a co dopiero małe mikrojigi. Czytaj więcej [...]