Powtarzalność

Ostatnie dni mają jeden wspólny mianownik: jest generalnie zimno. Nawet jak na połowę kwietnia. Wszyscy, którzy napalili się na święta w połowie miesiąca i upały, zawiedli się srodze. Sam do tej grupy należę. Zresztą, sam chłód nie jest aż takim problemem. U mnie wieje już chyba czwarty, albo piąty dzień bez przerwy. Dmucha potężnie i lodowato. Jak to się przekłada na bezzębne drapieżniki – każdy chyba wie. Jazie, wzdręgi – jakby znikły, klenie humorzaste. Pozostają pstrągi, lecz jakoś nie kręci mnie łowienie wpuszczaków, a tym bardziej małych.  Nie zaliczam się także do, jak widzę nad wodą – zwolenników celowego łowienia szczupaków o tej porze. Momentami w ilościach hurtowych, choć głównie małych. Ryby wracają do wody, więc nie wieszam psów na takich wędkarzach, ale sam robię co mogę, żeby ominąć zęby. Głównie aby uniknąć strat w przynętach. Z racji tego, że nad wodą różnie ostatnio bywa, symbolicznie, aczkolwiek Czytaj więcej [...]