Jak na wiosnę przystało

W ostatni weekend w końcu przyszła wiosna. Ta prawdziwa i choć trochę w moich stronach sucha, to jednak pachnąca. W ciągu dnia, to już było lato. Ale ranki  nie były takie lekkie – sobota, 6.00 – zaledwie 3 stopnie na plusie. Tym razem wybrałem wody prawie stojące, a to głównie z myślą o tym, że powinny już ruszyć jazie. Nie tak przypadkowo, pojedyncze sztuki, tylko już globalnie w letnim stylu. Weekend nie był równy. Do południa w sobotę w moim łowisku ryby brały umiarkowanie dobrze, między 12.00 - 13.30 słabo, a potem do 18.00 była cisza. Temat odżył właśnie na te dwie ostatnie godziny. Niedziela, przynajmniej wieczorem była bardzo słaba, co mnie zaskoczyło, gdyż po wszystkich czynnikach rzekłbym, iż powinno być lepiej niż przed nocką dzień wcześniej. Przynętami dnia były: wiróweczka a`la streamepps, 18mm wobek, oraz czeburaszka. Początek, to była niezła podpucha. Licząc jeszcze na płocie [jak się okazało bezpodstawnie, Czytaj więcej [...]