Żaby na lekko i ciężko

Dziś ciąg dalszy o przynętach nie z pierwszego szeregu. Nigdy nie spotkałem wędkarza łowiącego na sztuczną żabę, chyba, że był to wobler imitujący takie zwierzę. Wygląda na to, że w moich stronach to niezbyt popularny lub wręcz marginalnie stosowany wabik. W moim przypadku przez ostatnie dwadzieścia lat z różną intensywnością próbowałem stosować ten typ przynęt, szczególnie w przypadku pstrągów…bez efekty. Do 2015r nie złowiłem na żadną żabę ryby. Moje łowienie na żaby miało charakter takich impulsywnych eksperymentów: pojawił się jakiś artykuł – próbowałem, pojawiła się nowa żaba – znów narastała nadzieja. Nie wiem – może te żaby były lipne, bardziej prawdopodobne, iż ja coś źle robiłem, a na bank wpływ miała mała ilość większych pstrągów w najbliższych mi wodach. Tutaj, najpierw mała spekulacja. Mam wrażenie iż ten typ przynęty, przy nieodbiegającej od normy aurze powinien się najlepiej sprawdzać gdzieś Czytaj więcej [...]

Szczęśliwa 13-ka

Niby na rybach nie byłem już od prawie miesiąca w związku z czym czuję się dość dziwnie i niekoniecznie dobrze, ale jakoś mało czasu, by zebrać się do pisania. No, ale już śmigamy nad rzekę, by komuś nie zachciało się łowić pstrągów za wcześnie na naszym odcinku. Miał być kolejny tekst o mniej popularnych przynętach, a konkretnie o żabach, ale, że czas dojechał do wyborów, to o żabach następnym razem. Koło do którego należę ma za sobą zebranie sprawozdawczo – wyborcze. Frekwencja była jak na realia tego koła niska, bo tylko 13%, ale to była zdecydowanie szczęśliwa trzynastka. Tak w sumie niski poziom obecności wynikał z jednej kwestii: na przestrzeni ostatniego półtorej roku, przybyło nam blisko stu nowych wędkarzy. Z chwilą, gdy pogoniliśmy poprzedni zarząd, to u nas klimat tak się zmienił, że z marszu, z okolicznych kół przepisało się do nas wielu wędkarzy, a że jesteśmy jakby na granicy okręgów, to byli to ludzie także Czytaj więcej [...]

Larwy…

Jak ktoś nie łowi spod lodu, to można o czynnym wędkowaniu zapomnieć. Próbowałem gry komputerowej, ale to za przeproszeniem, jakby „stukać” gumową lalkę. No, nie da się. Przynajmniej w moim wypadku. O moich „odwilżowych” płociach i wzdręgach mogę na razie skutecznie zapomnieć. Trzeba odśnieżać, a nie łudzić się, że lód puści. Kumpel się śmiał, że może i pstrągi będziemy łowić spod lodu. Niewykluczone, a w każdym razie rybom tafla lodu nad głowami nie zaszkodzi w ten pierwszy miesiąc sezonu. Więcej by przeżyło i zanim na całego dobiorą się do nich, ci co non stop głodują, to ryby ciut by się ocknęły po zimie. Pisałem, że przedstawię moje doświadczenia z nowymi przynętami, lub takimi będącymi jednak na marginesie spinningowego arsenału. Zacznę od robactwa. Powiem szczerze, że w moim gumowym arsenale, owadopodobne wabiki zaczynają stać w pierwszym szeregu na równi z ripperkami. Na dzień dzisiejszy, gdybym miał pozostać Czytaj więcej [...]

Okręg Krakowski PZW – regulamin 2017 – ocena

Zacznę jednak od naszej ligi spinningowo – muchowej. Na dzień dzisiejszy jest nas 12 osób z trzech okręgów [Katowice, Bielsko i Kraków]. Jeśli ktoś z Czytelników uważnie śledził zmiany w proponowanych łowiskach, to są one bardzo duże na dzień dzisiejszy. Nadal można się zgłaszać do całej zabawy. Listę zamkniemy 31 stycznia. Zapraszamy. A teraz słów kilka o nowym regulaminie w naszym okręgu. Czy jest dużo zmian? Powiem tak: jak na rok wyborczy, to spodziewałbym się więcej. Zarówno dobrych, jak i tych na gorsze [w końcu dogodzić trzeba każdemu:) ]. Dla mnie kształt regulaminu, jest w pewnym sensie odbiciem polityki, jaką prowadzi dany zarząd okręgu, a w konsekwencji oceną tej polityki. Zacznę od porozumień, które dla mnie są dość istotne. Tu nie będę oceniać, gdyż obecna sytuacja w PZW doprowadziła do tego, iż są okręgi absolutnie nie zainteresowane współpracą z innymi. W sumie to nawet rozumiem, gdyż dopuszczenie do swoich łowisk, Czytaj więcej [...]

Prognostyk ligi spinningowo-muchowej

Na początku sezonu dziękuję wszystkim Czytelnikom, od których otrzymałem wędkarskie życzenia. Mam nadzieję, iż doświadczycie w nachodzącym sezonie wielu emocjonujących chwil z wędką w ręku. Szczerze tego życzę. Sam powracam do mojej długoletniej praktyki, nie wędkowania w styczniu. No -  z małym wyjątkiem: jeśli, gdzieś tak po 15 stycznia przyszłaby duża odwilż, zdejmująca całkowicie pokrywę lodową, to nie odmówię sobie wypadu rozpoznawczego w temacie wzdręg i płoci z najlżejszym, jaki mam zestawem i najmniejszymi z najmniejszych przynętami. U nas pstrągów w styczniu łowić nie wolno, a poza tym zimowo – wczesnowiosenne kropasy jakoś nie budzą we mnie większych emocji; co innego te w pełni lata. Poza tym poświęcimy z kolegami trochę czasu już z końcem stycznia, odnośnie tego, co się dzieje nad naszym odcinkiem no kill. Jak znam Wojtka i Kubę, to już pewnie monitorują temat. Poza tym czekamy na tablice, o które prosiłem szefa naszego Czytaj więcej [...]