„Sport” ekstremalny

Zamknąłem sezon. Wyjdzie, że się chwalę, ale co tam – zamknąłem sezon z wielkim hukiem. Nie, nie złowiłem szczególnego okazu. Za to połowiłem, jak…nie pamiętam kiedy w ostatnich latach. Nie ma się co czarować: w łowieniu na spinning w formule ultralight chodzi głównie o ilość brań. Wszystko co choćby średnie, czy duże, to miły bonus. Zazwyczaj kończyłem sezon, jak większość wędkarzy okoniami. Wróć. Kończyłem sezon okonkami. Jeśli było ich ze trzydzieści lub więcej, byłem już zadowolony. Wszystko zależało od warunków. Wiadomo – im zimniej, tym każda rybka cieszyła bardziej. Duchowo nastawiłem się, że na ten ostatni wypad udam się przy mrozie, na jałowy spacer, nad nizinną Rudawę. Połażę, porzucam, może złowię kilka malutkich kleni, albo jakiegoś okonka, cyknę kilka fotek. Tak dla zasady. Tymczasem w Wigilię, spadło u mnie lekko z 5cm śniegu w godzinę, który stopniał w kolejne pół godziny. Całą następną dobę Czytaj więcej [...]