„Sport” ekstremalny

Zamknąłem sezon. Wyjdzie, że się chwalę, ale co tam – zamknąłem sezon z wielkim hukiem. Nie, nie złowiłem szczególnego okazu. Za to połowiłem, jak…nie pamiętam kiedy w ostatnich latach. Nie ma się co czarować: w łowieniu na spinning w formule ultralight chodzi głównie o ilość brań. Wszystko co choćby średnie, czy duże, to miły bonus. Zazwyczaj kończyłem sezon, jak większość wędkarzy okoniami. Wróć. Kończyłem sezon okonkami. Jeśli było ich ze trzydzieści lub więcej, byłem już zadowolony. Wszystko zależało od warunków. Wiadomo – im zimniej, tym każda rybka cieszyła bardziej. Duchowo nastawiłem się, że na ten ostatni wypad udam się przy mrozie, na jałowy spacer, nad nizinną Rudawę. Połażę, porzucam, może złowię kilka malutkich kleni, albo jakiegoś okonka, cyknę kilka fotek. Tak dla zasady. Tymczasem w Wigilię, spadło u mnie lekko z 5cm śniegu w godzinę, który stopniał w kolejne pół godziny. Całą następną dobę Czytaj więcej [...]

Komunikat

W ostatnich dniach pojawiło się wiele anonimowych wpisów, których nie dodałem mimo, iż dotyczyły bardzo różnych tematów. Wszystkich nowych Czytelników informuję, że nie zatwierdzam wpisów:

– anonimowych

– pisanych przez „programy” uniemożliwiające identyfikację

Aaaaa!

To miał być wyjazd jak wiele innych o tej porze, gdy każde branie jest fajnym zrządzeniem losu, a każda, nawet niewielka ryba cieszy. Po wczesnym ranku trudno było odgadnąć, jaka będzie aura, ale nie zapowiadało się na jakąś sensację. Ot, kolejny ni to jesienny, ni to zimowy dzień. Trochę zmarnowany po całym tygodniu pracy, nie zdobyłem się na wczesną pobudkę. Nad wodą byłem dopiero o 10.00. Wyglądało to słabo. Mały tłumek non stop zjeżdżających się ludzi. Niby nic w tym niefajnego, bo jak ryby są w łowisku i biorą, to trudno się dziwić, że jest wielu chętnych. Szkoda, że wieści dotarły do mięsnych, bo ma miejsce istne kleniobicie. Siaty, siatki, reklamówki. Przykro patrzeć. Wiem, że niektórzy nawet jeśli poprzestają na limicie, to zaliczają go od kilku dni z rzędu. Gdzie tu sens? Ryby nie za bardzo reagują na spinning. Nadal rządzi kukurydza, o czym wszyscy już wiedzą. Brania są tak „naiwne”, że ciężko momentami uwierzyć. Czytaj więcej [...]

Co mi dała zabawa w ligę?

Czy można się nauczyć lepiej łowić, bawiąc się w rywalizację na polu wędkarstwa? Wg mnie, nawet gdyby ścigać się tylko z jednym kolegą to tak, gdyż jesteśmy wtedy dużo bardziej wnikliwi, bardziej się staramy i zwracamy często uwagę na szczegóły, które umknęłyby nam przy luzackim łowieniu solo. Mnóstwo nauki daje też analiza błędów własnych, jak i kolegów, a im ludzi więcej, tym szersze spectrum, w którym można dokonywać porównań. Takie zabawy odradziłbym tylko ludziom chorobliwie ambitnym i zarazem nie potrafiącym pogodzić się z przegraną. Na swoim przykładzie przedstawię, jakie korzyści odniosłem w grze szumnie przez nas nazwanej ligą spinningowo – muchową.  Pomimo, że startowało nas zaledwie kilku z pierwotnej 14-ki, to i tak kilka rzeczy zwróciło moją uwagę. Lepsze dwie godziny dzień wcześniej, niż tydzień „treningu” miesiąc wcześniej na danej wodzie. Warunki atmosferyczne zmieniają się tak szybko, iż Czytaj więcej [...]

Mamy no kill !!!

Nasze starania zostały uwieńczone sukcesem. Od 2017r na Krzeszówce będzie odcinek no kill. W sumie wiedziałem o tym już kilka dni temu, ale mając dotychczasowe doświadczenia w tej materii, wolałem poczekać. Osobiście nie mam zamiaru tryumfować, że zarząd skruszał, czy coś w tym rodzaju. Z mojej perspektywy po trzech latach zabiegania o taki fragment wody, przedstawiciele zarządu wykazali chyba jednak jakieś poczucie realizmu i zaakceptowali taki pomysł. Część ludzi będzie pewnie marudzić, ale ja dwa dni temu dałem o tym znać sześciu kolegom, a do wieczora miałem czterdzieści telefonów i sms-ów. Wszystkie od ludzi bardzo chwalących ten fakt. Traktujemy powstanie odcinka no kill, jako początek. Nigdy nie twierdziłem, że fragmenty takie powinny powstawać, bo tak. Ich istnienie, przynajmniej w pierwszych sezonach ma sens wyłącznie przy możliwie intensywnej ich kontroli. Jaki będzie wynik? Nie wiem tego, ale jeśli ktoś czytał uważnie moje teksty, Czytaj więcej [...]

Będzie po staremu

Wędkarstwo generuje w swoich szeregach  ludzi o raczej prymitywnej mentalności.  Powinienem napisać „polskie wędkarstwo”, ale taki obraz w przytłaczającej masie ma w ogóle wędkarstwo Słowian i Bałtów. Powyższą opinię wyrobiłem sobie, oglądając na przestrzeni ostatnich lat setki filmików w internecie, choć gdyby bazować jednak na samych filmikach, to akurat Polacy i przede wszystkim Czesi wybijają się tu jednak na plus. Nie piszę o dawnej Jugosławii, bo tam 90% filmików kręcą przyjezdni z zagranicy. Ale dominuje prymitywizm. Tak się zastanawiam, czy jest to jakaś genetyczna skaza najmłodszych linii Indoeuropejczyków, czy [do czego bardziej się skłaniam] - wynik „zrycia” beretów przez pół wieku komuny… Nie wiem. W każdym razie nie jest dobrze. I tym razem nie chodzi mi o wypuszczanie ryb, co wg mnie jest konieczne na wszelkich, dzikich wodach,  ile mam na myśli podejście do wędkarstwa w ogóle.  Podam dwa przykłady z  mojego niestety Czytaj więcej [...]