Ryby z traw

Miniony weekend był dla mnie chyba najgorszym w tym roku pod względem żerowania ryb. Ja nawet – co robię nieczęsto – obdzwoniłem lub „omejlowałem” bliższych i dalszych znajomych z pytaniem jak im poszło. Duża część osób nie wychyliła wprawdzie nosa z domu, ale  pozostali mieli podobne jak ja spostrzeżenia. Szału nie było. Ja mimo iż zaliczyłem trzy wypady [fakt, że dwa króciutkie], to mam niesamowity niedosyt, bo to ani wielkościowo, ani ilościowo, choć miałem bardzo emocjonującą przygodę. W piątek odwiedziłem moczary, na których nie byłem o tej porze roku dwa lata. To te, gdzie nie było opcji nie złowić kilku szczupaków w te 3-4 godziny, a minimum jedna sześćdziesiątka była w pakiecie. To takie dwie kałuże, ale wody, że tak powiem  - kompletne, żyjące własnym życiem, praktycznie bez ingerencji ludzi. Dlatego nieprawdopodobnie rybne, nie tylko jak na polskie realia. A trzeba też dodać, że wizualny koloryt bajor, niczym z fotek, Czytaj więcej [...]

Moje ulubione

Nie mogłem się doczekać. Minęło ponad dwa lata, gdy ostatni raz o tej porze roku byłem nad moim ulubionym starorzeczem. Dawniej, wędkarstwo dla mnie  nie liczyłoby się, gdyby nie Wisła. Od jakichś 4-5 lat coraz bardziej skłaniam się ku wszelkiej maści bajorom. Byle nie miały kolorytu wiejskiego stawu z gęstą jak kisiel zieloną wodą. Nie wiem czemu tak mi się to pozmieniało, ale właśnie w zabawie z wędką to jest świetne, że każdy znajdzie coś dla siebie, a różnorodność metod w połączeniu z różnorodnością łowisk i gatunków, daje praktycznie nieskończenie wiele odsłon tego zajęcia. Na wszelkiego rodzaju starorzecza nie ma lepszej pory niż październik i listopad. Przynajmniej, gdy mówimy o spinningu. Takie małe zbiorniki, a jeśli nawet o dużej powierzchni, to zazwyczaj płytkie, zamarzają całe nawet w jedną noc i przy niewielkim mrozie. Stąd czas po ustąpieniu lodów [marzec – kwiecień] nie jest dobry dla łowców ryb, które da się Czytaj więcej [...]

1 branie/3,5h

Przyszła jesień. Żadne novum, tyle, że ta obecna ma ten mniej zachęcający koloryt. Zimno i leje, leje i zimno. Wygląda na to, że wrześniowo – październikowe zamknięcie sezonu jaziowego na mojej miejscówce nie będzie mieć w ogóle miejsca. Nie ta aura – wrzesień za ciepły i nie ta woda [teraz duża i brudna]. Co może robić spinningista w taką pogodę? Ja uwielbiam łowić małe ryby, byle brań było dużo. Takie łowienie tylko wtedy ma sens. Cały czas w sumie to uskuteczniam, jeżdżąc na nizinną Rudawę, gdzie będzie kolejna tura naszej zabawy w zawody. Tak, tak – słusznie kombinujecie – chcę wygrać. Lubię rywalizację, choć na polu wędkarstwa mam do tego duuuży dystans, mimo własnych ambicji. Nie piszę o tych wypadach, choć nawet łowię sporo, bo nie chcę przynudzać, a i tak raz na czas ktoś przyśle mail z pytaniem, czy ja w ogóle łowię ryby co wystają z ręki... Tak więc drobne ryby są fajne, ale raz na czas, jak każdy chciałbym Czytaj więcej [...]