Maraton

Zanim przejdę do głównego tematu, podzielę się moimi spostrzeżeniami co do Rudawy. Tak, zgadza się – dobrze czytacie. Z racji tego, iż mam ciut więcej czasu, poświęciłem, a właściwie straciłem pół dnia nad tą rzeką. No, ale jak człowiek jest niedowiarkiem… Sam się chciałem przekonać, jak faktycznie wygląda kwestia tej rzeki pod względem inwazji okoni. Tak naprawdę nie miałem wątpliwości, że to co mówią/piszą wędkarze jest prawdą. Chciałem jednak „dotknąć” rzeczywistości osobiście. W pierwszy dzień  lipca  koło 15.00 doczołgałem się do łąkowego biegu Krzeszówki na wysokości Pisar. W cieniu z 30 stopni. Z ulgą ląduję w wodzie. Jest wyraźnie podniesiona; także złamana na jakieś 25%. Mozolnie wiążę przynętę na cieniutkiej plecionce i widząc mały bałagan z linką wrzucam luźny koniec do wody. Chwilkę manipuluję przy kołowrotku gdzie niesforne zwoje trochę się poplątały. Nagle coś delikatnie ale wyraźnie Czytaj więcej [...]