Zimno…

Ostatnie dni były ciężkie wędkarsko. Głównie za sprawą aury, ale nie tylko. Dwukrotnie dokonałem gwałtu na mojej wędkarskiej psychice i pojechałem na pstrągi [Krzeszówka/Rudawa]. Chciałem się zorientować, czy doniesienia znajomych i nieznajomych, mówiące o bardzo słabych wynikach, znajdą odbicie w moich wypadach. Rozpoznanie było też istotne ze względu na pierwszy etap naszej ligi spinningowej. Najzwyczajniej, zacząłem mieć obawy, czy taka zabawa ma sens na tej wodzie. Cóż – choć wydaje mi się to nieprawdopodobne w świetle tego, co było jeszcze rok temu, to z dużym przygnębieniem muszę przyznać, iż poza odcinkiem no kill ustrzelenie czegokolwiek miarowego jest tu mało realne. Ryb generalnie jest ekstremalnie mało w porównaniu do tego, co było przed zatruciem. Nawet palczaków, przez które czasem ciężko było się przebić do tych większych jest nieporównywalnie mniej. W tej chwili  można przejść i 300m bez choćby stuknięcia malucha, Czytaj więcej [...]