A nie mówiłem?

Od końca 2015r Okręg PZW Koszalin utracił rzeki Wieprzę i Parsętę. To trochę tak, jakby nasz okręg [krakowski] utracił Wisłę i Rabę. Kiepski scenariusz, nie? Jakim cudem? - ktoś zapyta. Otóż Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Szczecinie [tamtejszy RZGW], wypowiedział "dziadom" gospodarowanie na tych rzekach jeszcze przed wygaśnięciem operatu. Oficjalne powody wypowiedzenia to: - zarybienia znacznie poniżej zapowiadanego poziomu - negatywna ocena marszałka województwa, co do tzw. racjonalnej gospodarki rybackiej O ile się nie mylę, to pierwszy taki wypadek i śmiem twierdzić, że nie będzie ostatnim. Ponad to  - myślę iż poza oficjalnymi powodami były jeszcze inne. Po prostu jest teraz świetna koniunktura polityczna [o czym niżej], by powoli pozbawiać/doprowadzić do likwidacji te okręgi, które funkcjonują beznadziejnie źle. Czy wędkarze płaczą z tego powodu? Na tysiąc procent nie, bo niezależnie czy zabijają ryby czy nie, to powszechnie Czytaj więcej [...]

Trzy energetyczne godziny

Biorą! Jasne, że nie pstrągi. Jak mają brać, jak ich nie ma? Tam gdzie są, to coś się dzieje. Nie mniej -  można się pocieszyć. W ogóle to ogłaszam koniec zimy. Może będą jeszcze jakieś jej podrygi ale i mam nadzieję, i wszystko na to wskazuje – wiosna tuż, tuż. Natura wprawdzie nie jest nieomylna i czasem da się podpuścić, ale na ogół wie co się dzieje. Ja już z dwa tygodnie temu zastanawiałem się, czy małe drzewko [ma tak na razie z 1,7m], które wyłoniło mi się wśród modrzewi dopiero jak te straciły igły na zimę – czy owo drzewko zwariowało, bo ewidentnie powolutku puszcza pąki. Nie mając pewności, czy nie rośnie na jakiejś cieplnej rurze, tak się tylko łudziłem, ale w ostatnią niedzielę zastałem taki widok. Nie gdzieś na osiedlu, przy ścianie bloku gdzie zawsze cieplej, czy właśnie na jakiejś rurze z ciepłą wodą, tylko dzikie kamienisko, daleko poza miastem. I poza tą gromadką na fotce, było sporo pojedynczych Czytaj więcej [...]

Jak akwaryści

Zacznę od rzeczy, o której zupełnie, absolutnie zapomniałem ze względu na te wszystkie perturbacje związane ze zmianą miejsca zamieszkania. Dziękuje jednemu z Czytelników, że mi o tym przypomniał. Ponieważ ilość ludzi, którzy piszą do mnie maile jest już bardzo imponująca, w którymś tekście  chyba z maja albo czerwca zeszłego roku, proponowałem, by po sezonie pstrągowym zrobić zestawienie, jakie były wyniki w poszczególnych rzekach. Sezon wprawdzie się skończył ale ja chętnie bym coś takiego postudiował i mam wrażenie, że wielu innych także. Zachęca mnie do tego jeszcze bardziej fakt, iż ilość relacji, jakie już wpłynęły do mnie, dotycząca tegorocznego otwarcia na poszczególnych rzekach okręgu krakowskiego jest bardzo duża, a praktycznie codziennie dostaję po pięć – siedem maili podsumowującymi kolejne wypady, już z ostatnich dni. Co więc proponuję? Bardzo bym prosił o krótki mail zawierający cztery informacje: - nazwa rzeki, Czytaj więcej [...]

Rzutem na taśmę

Zanim oficjalnie rozpocząłem zabawę z kropkowańcami w tym roku, dzień wcześniej poświęciłem, a właściwie zmarnowałem na dla mnie kompletnie nieznanej wodzie. No ale tak już jest, gdy poszukujemy czegoś nowego, łudząc się, że odkryjemy – może nie Eldorado, ale jakąś zapomnianą [bo na nieznaną w tych czasach to już nie liczę] wodę. Jak siadłem i pogrzebałem w zapiskach, to wynika z nich że tylko jeden na jakieś dwanaście wyjazdów w „nieznane” kończy się pozytywnie, a przez ostatnie prawie 20 lat tylko dwa razy trafiłem na coś, co można nazwać łowiskiem prawie nie uczęszczanym i bardzo obfitym w atrakcyjne gatunki [w tych konkretnych przypadkach to kleń i pstrąg]. Poza tym wraca się na ogół z podkulonym ogonem. Około 10.00 rano stanąłem nad rzeczką, której wygląd już na starcie podkręcił mnie niezmiernie. Nieprawdopodobnie wąska, potężnie zakrzaczona wiklinami dość głęboka struga. Z informacji jakie udało mi się zdobyć, Czytaj więcej [...]

Falstart

Miałem niespodziewany i miły falstart pstrągowy, ale o tym później. Powrócę jeszcze do -  nie tylko moich, smutnych konstatacji, dotyczących nie wprowadzenia odcinka no kill na Krzeszówce. Czy czegoś się dowiedziałem? Ano  - prawie nic. W okręgu znów czuć dziwaczną atmosferę utajniania prawie wszystkiego. Próbowałem się dowiedzieć czegoś od dwóch osób, które do tej pory dość chętnie, [jakkolwiek zawsze z prośbą o nie podawanie ich jako źródła] udzielały informacji. Tym razem jedna osoba w ogóle nie chciała rozmawiać, twierdząc, że wszyscy mają zakaz poruszać zagadnienia podejmowane na posiedzeniach zarządu,  a druga dała mi do zrozumienia, że wnioskiem naszego koła niespecjalnie się przejęto. Sam nie wiem, jak to mam odczytywać?  Uznano, że nie i tyle? I był ogólny konsensus? Może jakaś uchwała do wiadomości? Ilu za, ilu przeciw. Tyle, że mogłoby się okazać, iż wszyscy byli przeciw... To ukazałoby zarząd jako ostoję „betonu”, Czytaj więcej [...]