Głową w mur

No i zima tym razem dotrzymuje słowa. Jak łatwo się domyśleć, na razie nigdzie nie byłem. Wśród moich znajomych, jeden odwiedził nizinną małą rzeczkę w zeszłym tygodniu i jak sam stwierdził – nastawiając się na okonki i klenie – nieoczekiwanie wyjął dwa miarowe kropasy. Jeden wyraźnie nad wymiar. Czyli wody jakoś żyją. Na wstępie poproszę wszystkich, którzy zaklepali dla siebie przynęty, by podali mi na mail jakiś adres do wysyłki. Ruszę tyłek, bo i tak wysyłam złamany kij do naprawy. Przynęty poszłyby wysyłką „za pobraniem” – kilka złotych, więc mielibyśmy to z głowy. Jeśli ktoś śledził wpisy moje i innych osób pod ostatnim tekstem, ten zapewne wie, jak wygląda kwestia zabawy w ligę spinningową.  Zgłosiło się trzech muszkarzy i reszta uczestników wyraziła zgodę na ich udział. Będą to więc zawody mieszane. Jak dla mnie świetne porównanie obu metod na tej samej wodzie i w tym samym czasie. W najbliższą sobotę wylosujemy Czytaj więcej [...]

Sprawy różne

No i nie ma odcinka no kill na najbliższej mi rzeczce. Mimo aprobaty zarządu koła, potem pozytywnego przegłosowania tematu przez wędkarzy, zarząd okręgu jakoś nie uznał naszych głosów. Nie wiem, czy powodem było samo hasło „no kill”, czy fakt, że wyraźnie sugerowaliśmy, że powstanie takiego fragmentu łowiska nie może obciążać wędkujących dodatkowymi kosztami [wrzucenie łowiska do tzw. pełnej składki]; może powodem było to, iż na Rudawie 10 km niżej jest taki odcinek, czy wreszcie fakt, że na Białusze wydzielono pierwszy raz taki fragment rzeki [moim zdaniem świetny ruch] i drugi taki odcinek to zbyt wiele? Na razie powstrzymam się od komentarzy i zaczekam do zebrania w naszym kole, gdzie mam zamiar wprost zapytać prezesa okręgu o konkretne przyczyny nie uwzględnienia naszego wniosku. Przy okazji powiem, że moje ulubione starorzecze zostało uznane przez tamtejszy okręg za obręb ochronny w okresie 1 stycznia – 31 marca danego roku. Nie wiem Czytaj więcej [...]

Podsumowanie sezonu 2015

No i nie dane mi było zamknąć sezonu tak jak lubię w przedostatni ,lub w ostatni dzień roku. Powiem po raz kolejny: niewiele jest czynników będących w stanie zniechęcić mnie do wypadu na ryby ale jak zobaczyłem o piątej rano minus 8 na termometrze, nieźle przyginane wschodnim, ostrym wiatrem czubki kilku moich sporych modrzewi i kilkunastu dużych świerków, oraz ciśnienie 1005 hPa [najwyższe jakie zanotowałem o tej porze roku odkąd mam barometr i w ogóle drugie co do wielkości w ogóle], to pokiwałem z rezygnacja głową wylazłem na piętro i zagrzebałem się w kołdrę. Wybór był dobry, bo nie przyzwyczajony jeszcze, nie wziąłem pod uwagę przy nocnym wstawaniu stanu przydomowego bajorka. A rano było pokryte 2cm lodem… Szkoda. Koledzy byli 29-go na małej nizinnej rzeczce. Szału ponoć nie było. Jeden miał klenika, drugi trzy ryby tego gatunku w granicach 30cm. Łowili już w bardzo ciężkich warunkach. Nie pozostało mi nic innego, jak zrobić coroczne Czytaj więcej [...]