Puste brania

Niełatwe były moje ostatnie, dwa wypady. W zasadzie wszystko szło pod górkę. Najbardziej chyba zaważyła na wynikach pogoda. Stąd zapewne ilościowo było wg moich kryteriów dostatecznie, a wielkościowo słabiutko. Poza tym wszystko zrobiłem chyba jak należało. Trochę się pocieszając, porównałem swoje wyniki z siedmioma innymi wędkarzami na tych samych łowiskach w tym samym  czasie i wyszło, że w sumie to poszło mi najlepiej [jeden z łowiących  10 okoni, pozostali bez ryby], ale i tak bardzo chciałem połowić lepiej, by zatrzeć niefajne wspomnienie tak długiej przerwy, jaką miałem. Wprawdzie zamierzam jeszcze ostatecznie zamknąć sezon, czyli zaliczyć ostatni wypad, ale patrząc na aurę, to sam już nie wiem, jaką wodę wybrać… Na pierwszy ogień poszło ulubione starorzecze. Bladym świtem stałem w gotowości. Nieśmiało przez plątaninę łysych w większości gałęzi, na horyzoncie powolutku się zaróżowiało. Ciemność ustępowała szarości Czytaj więcej [...]