Druga baza zdobyta

Witam! Moje samopoczucie fizyczne jest odwrotnie proporcjonalne do psychicznego. Czuję się fatalnie, zmagając się z popłuczynami po jakiejś niedawno przechodzonej infekcji, równocześnie uśmiechając  się sam do siebie. Niedawno informowałem Was, iż zarząd mojego koła jednogłośnie zaaprobował mój wniosek o stworzeniu odcinka no kill na niewielkim odcinku Krzeszówki. Wczoraj odbyło się nadzwyczajne walne zebranie koła, by podjąć taką uchwałę lub wniosek odrzucić. Trochę się bałem o frekwencję gdyż tematem zainteresowanych u nas w kole jest realnie bardzo mało osób – po prostu niewielu mamy spinningistów, a jeszcze mniej bywa ich nad tą rzeczką.  Sami wiecie: zebranie w środku tygodnia. Finalnie przybyło jednak więcej osób niż się nastawiłem. Fajne było to, że dojechali spinningiści z dość dużych odległości [nam od kwietnia, czyli od zmiany zarządu koła, bardzo wzrosła ilość wędkarzy, którzy porzucili dotychczasowe, dla Nich Czytaj więcej [...]

Moczarowy labirynt

Życie zaskakuje. Już, już myślałem, byłem nawet pewien, że jako rzecznik dyscyplinarny w moim kole dotrwam do końca sezonu bezczynnie [i fajnie by było], a tu  - bęc! Właśnie wpłynęły cztery zawiadomienia od Komendanta SSR w Krakowie o złamaniu przepisów przez ludzi z mojego koła... Zacząłem to czytać i jakoś tak przykro. Przypadek nr 1, to zarazem trzy, a nawet cztery „strzały”: człowiek łowił na trzy kije, jako przynętę użył karasia pospolitego, który w wodach naszego okręgu jest nietykalny [całkowity zakaz zatrzymywania ryb tego gatunku]; ów nieszczęsny karaś był nabity na kotwicę, a jak wół stoi, że nie wolno żywca uzbrajać inaczej niż haczykiem z jednym ostrzem no i na dokładkę w małym, plastikowym wiaderku miał kilka nieżywych już płotek. Nie wiem na dzień dzisiejszy, co było powodem takiej postawy [chciwość, ignorancja, czy nieznajomość przepisów], ale te wszystkie wiadereczka i męczenie w nich ryb to też jest słabe. Czytaj więcej [...]

Po bardzo długiej przerwie…

Pierwszy raz od ponad 15 lat zdarzyło mi się nie być na rybach przez bite dwa miesiące. Słownie z jednym wyjątkiem, o którym poniżej. Wyrwałem się w ostatnią niedzielę września – pierwszą od kilku tygodni, gdy nie goniłem przy wykańczaniu domu. Naiwnie sądziłem, że od tego momentu będzie z górki, a tu figa – jak na razie dalej jest co robić. W niedziele także... Pod koniec września w moich stronach było ciepło i przyjemnie. Nic więcej nie napiszę, gdyż nie mam pojęcia jakie było ciśnienie, temperatura itd. Wszystkie klamoty, którymi jakoś tam mierzę aurę, leżą gdzieś w jednym z dziesiątek pudeł. W ogóle to miałem zamiar wybrać się w całkiem nowe strony, na grubsze ryby  ale okazało się iż tylko do kijów jakoś się dogrzebałem, natomiast nie mam pojęcia, gdzie są przynęty, kołowrotki i cała reszta. Bazowałem na będącym na wierzchu plecaku i tym co w nim było, a, że nie było za wiele, toteż pozostała zabawa z drobnicą. Czytaj więcej [...]

O SSR kontrowersyjnie…

Znów po dłuższej przerwie. Tym razem temat związany ze SSR. Sprawa nie z mojego terenu, ale... Być może ktoś z Was miał okazję słyszeć o okolicznościach odwołania komendanta SSR z Głogowa [Okręg Legnica]. Sprawa była dość głośna na przełomie kwietnia i maja tego roku. Udało mi się dotrzeć do jednego ze strażników – Karola Krause, którego namówiłem na dłuższą rozmowę. Powiem szczerze, obraz jaki naszkicował mój Rozmówca jest, delikatnie mówiąc  - przygnębiający. Najbardziej irytującym dla mnie elementem całej historii już nie jest to, że kwestia dotyczy  wędkarstwa, tylko ciąg zdarzeń potwierdzających fakt, jak jesteśmy nieprawdopodobnie „upolitycznionym” państwem. Sarkastycznie stwierdzę, iż niedługo funkcja babci klozetowej może zależeć o sympatii, czy antypatii politycznych, klucza partyjnego czy lokalnych interesików itd... Cóż, początkowo, to miałem nawet pewne obiekcje, czy cała sytuacja nie jest jakąś prowokacją, Czytaj więcej [...]