O naprawdę dużych…

Witam!

Zapewne zauważyliście, że chyba pierwszy raz nie dodałem tekstu od dwóch tygodni. Jestem w trakcie przeprowadzki totalnej, połączonej z wykańczaniem kilku pomieszczeń i stan taki potrwa jeszcze kolejne 10 – 14 dni. Zaciskam więc zęby i na ryby nie jeżdżę. W międzyczasie zachęcam do poczytania mojego tekstu z wrześniowego numeru Wędkarskiego Świata –  o naprawdę dużych wzdręgach. Poza tym w numerze wiele innych, ciekawych artykułów.

Jedna sekunda

Jakiś konkretny komunikat odnośnie zatrucia dopływu Rudawy miał być po dwóch tygodniach. Tymczasem cisza. Żadna z instytucji nic nie opublikowała, nie zamieściła na swojej stronie żadnego komunikatu. Na stronie PZW Kraków także zero informacji o tej sprawie. Dwa dni temu miałem wolne dwie godziny i postanowiłem podłubać w temacie. Jak jest? A no – po staremu.  Moje zapytania, nie ukrywam w porywach dość zdecydowane, gdy ewidentnie chciano mnie „spuścić po kiju” wywoływały delikatnie mówiąc popłoch. Może dlatego, że przedstawiałem się jako członek zarządu koła,  autor największego wędkarskiego bloga [ot, taka nieskromność]; nie mam wątpliwości, że rozmówców paraliżowała informacja, że pisuję od czasu do czasu dla WŚ. Ale wiecie, co? Najbardziej ożywiało, przyćmione [chyba upałem] kobiety - sformułowanie, że ludzie, czytelnicy chcą wiedzieć! Tak, panika po drugiej stronie to dobre określenie.  W sumie dla mnie nie zaskakujące Czytaj więcej [...]