Lekko…

Lekko w sensie sprzętowym, bo ani łatwo, ani szczególnie przyjemnie to nie było. Przychodzi taki czas podczas dużych upałów, że mimo pozwalających się obserwować wielu ryb i to często co najmniej średnich, bardzo trudno cokolwiek skłonić do współpracy.  Poniżej relacja z trzech prawie bliźniaczych pod względem pogody wypraw na jedną z naszych podgórskich rzek. Za każdym razem towarzyszył mi zapewne jak w innych częściach kraju niezły gorąc, który skutecznie tłumił zapędy innych wędkarzy [za pierwszym razem łowiłem z jednym muszkarzem, za drugim absolutnie sam, a trzeci raz towarzyszył mi jeden spławikowiec i dwóch grunciarzy]. Generalnie nie za bardzo z kim miałem skonsultować wyniki na miejscu. Ponieważ łowiłem na odcinku górskim, to niestety odpadła alternatywa późnowieczorna/wczesnonocna, a biorąc pod uwagę oporność ryb, być może była to jedyna alternatywa. Realna temperatura oscylowała między 29, a 30 stopni w cieniu.  Było Czytaj więcej [...]