Katastrofa

Nie myślałem, że tak smętnym klimatem zacznie się dla mnie i moich kolegów lipiec. 10 lipca, 7.30 – jestem kawał drogi od domu. Dzwoni telefon. Tomek – jeden ze strażników w naszym kole. Pierwsza myśl: ale musiał trafić byka, skoro tak rano chce się pochwalić. Albo namierzył kłusownika. Nic z tych rzeczy. Ma sygnał od wędkarza z naszego koła, który poszedł na ryby, że w rejonie mostu w Pisarach spływają rzeką śnięte pstrągi. Ilość podobno hurtowa. Ponieważ ja i Wojtek – szef naszej ekipy strażników jesteśmy daleko od miejsca zdarzenia i nie mamy możliwości wyrwania się z roboty, ustalamy telefonicznie, co i jak. Tomek, który  ma na popołudnie udaje się nad rzeczkę. Porobi zdjęcia i sprawdzi możliwie duży kawałek wody. Wojtek informuje komendanta SSR w Krakowie, ja ichtiologa okręgu – Łukasza. W międzyczasie Tomek relacjonuje, że nie ma cienia przesady – wodą płyną tabuny ryb. Niestety martwych. Robi się "grubo". Wojtek dodatkowo Czytaj więcej [...]