Błota, bagna, bajora…

No, nie będzie ten tekst takim, jakim chciałbym aby był. Nie dodam do niego zdjęć prezentujących wody, na których łowiłem. Ani kawałeczka. Sami wiecie czemu. Tyle, że braknie bez tego „ducha”.  Nie chodzi mi o doznania estetyczne, malowniczość  itp. Braknie tego idącego w parze z podziwem dla piękna przyrody, wędkarskiego oszacowania wody. Patrzymy i myślimy: o kurde, może być nieźle. Dla nas to się równa, że woda jest piękna. Nawet jakby nie była. Napomknąłem już o tym bagnie późną jesienią. Nie wiem, co jest większym cudem: w naszej polskiej rzeczywistości, że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł osuszenia tego bajora [choć tu brak argumentu – daleko od skupisk domostw, czy nawet pól uprawnych]; w naszej wędkarskiej rzeczywistości, że są tam ryby i to jakie! Bo biorąc pod uwagę kubaturę kałuży [to dobre słowo], mimo, że dość rozległej, to jednak ekstremalnie płytkiej... W sumie jest tam podobnie jak na niektórych naszych rzeczkach Czytaj więcej [...]