Agresja – zero

Tak w skrócie mogę podsumować stosunek ryb do moich przynęt podczas ostatnich wyjazdów. „Zimni Ogrodnicy” dali się we znaki. Byli wręcz wzorcowi, tak do czasu, jak i efektów. W tym okresie zazwyczaj miewałem liche wyniki, ale ten maj jest najgorszym...odkąd łowię. Praktycznie każdego roku mam taki jeden „kulawy” weekend, kiedy nie ma o czym w ogóle napisać. Tym razem miałem takie trzy weekendy z rzędu. Z drugiej strony jak to się zdarza, nie bardzo miałem wpływ na wolny czas i mimo iż było go sporo, to w takich porach, że wybierałem łowiska, gdzie nawet w niezły dzień cudów się nie wykrzesze. By jednak w pełni przyznać się do porażki – krótkie streszczenie. Przy okazji dwa zdania na temat niektórych łowisk, bo też i zaliczyłem takie, których przez lata nie odwiedzałem. 8 maja zaliczyłem wyjazd z kolegą. Facet zaczyna na poważnie bawić się w spinning ale jeszcze nie zakupił ani woderów, ani spodniobutów. Nie chcąc być totalnym Czytaj więcej [...]