Varivas – nowe doświadczenia, większe szanse

Otrzymałem do przetestowania plecionkę Varivas Super Trout. Był to dla mnie interesujący eksperyment, który w niektórych aspektach zapewne zmieni moje podejście do spinningu. Zacznę od tego, iż generalnie nie lubię plecionek, bo jak się splączą to jest masakra, no i nie bardzo leży mi hol ryb na sztywnym sznurku. Wolę łagodniejsze doznania i płynny, miękki opór. Celowo korzystam z tego rodzaju linek, ale za to prawie zawsze przy łowieniu boleni i sandaczy. Przy tych pierwszych przekonuje mnie długość rzutu, jaką można osiągnąć, rewelacyjna skuteczność zacięć i akurat w tym wypadku jedyne w swoim rodzaju kopnięcie. Co do sandaczy, to zwyczajnie – plecionka jest stworzona do łowienia tych ryb, szczególnie na większych głębokościach. Przedstawiana poniżej plecionka ma grubość zaledwie 0,04mm. By to bardziej zobrazować, napiszę iż przeciętny, ludzki włos ma 0,03mm, a więc jest zaledwie o jedną setną cieńszy niż ta linka. Tylko raz miałem Czytaj więcej [...]

O jednego „działacza” mniej

Nasze starania o pozbycie się niechcianego prezesa dobiegły końca. Z pozytywnym, co ważne dla nas zakończeniem. Poniżej krótkie streszczenie biegu wydarzeń i kilka wniosków, jakie się nasuwają, a które być może kiedyś i Wam pomogą spróbować zmienić choćby lokalnie koloryt PZW. Zanim jednak do tego dojdę, kilka zdań wyjaśnień, skąd wzięła się cała sprawa, bo przecież nie powinno się usuwać kogoś ze stanowiska tylko dlatego, że się nam nie podoba, nie lubimy się itp. Cała rzecz udała się głównie w wyniku poparcia wędkarzy – sportowców z mojego koła, jednych z lepszych w okręgu, a dość licznych w stosunku do ilości wędkarzy w moim kole; postawy komisji rewizyjnej na czele ze Sławkiem, który wziął to wszystko na klatę, kilku jak to się mówi zwykłych wędkarzy, którzy nie bali się schować głowy w piasek, zapytani o konkrety oraz jakiegoś tam i mojego wkładu. Było nam o tyle łatwo [łatwo w sensie psychologicznym], gdyż okazało Czytaj więcej [...]

Klub Przyjaciół Rudawy

Od kilku już lat w kwietniu Klub Przyjaciół Rudawy obchodzi swoje święto w postaci „zawodów”. Piszę w cudzysłowie, ponieważ kwestia rywalizacji jest na naprawdę odległym planie.  To była moja trzecia obecność z tej okazji nad Rudawą i powiem szczerze, że najbardziej mi się podobało właśnie teraz, głównie ze względu na atmosferę. Pamiętam, jak trzy lata temu było prawie pół setki ludzi, ale jakoś klimat mniej mi wtedy przypadł do gustu, pewnie dlatego, że nie do końca pojmuję mix testowania nowych przynęt z wytrzymałością głowy na różne dziwne napoje:) Tym razem zjawiło się nieco ponad dwadzieścia osób z tym, że nie wszyscy wędkowali. Byli ludzie zajmujący się Białą Przemszą, wędkarze z bielskiego klubu Renegat, Mikołaj Hassa opiekujący się kącikiem muszkarskim w WŚ, oraz oczywiście wędkarze krakowscy. Nad wszystkim czuwał jak zwykle szef KPR i główny sprawca całej imprezy - Krzysiek Kutt, znany na forach jako Czapla Czytaj więcej [...]

I kwartał – raport

Skończył się marzec i stąd małe podsumowanie. Zacznę od tego, co mnie rozczarowało. Po pierwsze jaziole. Myślę o tych większych, co najmniej 48+ [przepraszam, za lekki szpan, ale cokolwiek poniżej w tym gatunku - jest dla mnie rybą średnich lub małych rozmiarów]. Złowiłem kilka, w tym jednego właśnie średniaka, ale to wszystko ryby nie z „tych” łowisk na które liczyłem. W zeszłym sezonie pierwsze, pewne brania [widziałem ryby], choć spudłowane, miałem już 16 marca. Potem było kilka dni pustych i dwa kolejne, gdy brań nie było, ale płoszyłem półmetrowe spaślaki z płycizn, na których już stały. W tym roku nie dane mi było jak na razie zobaczyć choćby jednego. Teraz, kiedy 6 kwietnia o 13.50 piszę ten tekst, mam za oknem zaledwie trzy stopnie i leci dość gęsty śnieżek. I już się im nie dziwię. Wiedziały na co się zanosi. Już któraś noc z przymrozkiem do minus 2-3 stopni. Myślę, że kilka cieplejszych dni i na pewno termika rozbuja Czytaj więcej [...]