Pechowo, słabo, kiepsko…

Jeśli uznamy, że złowienie na około krakowskich wodach miarowego kropka, a jeszcze lepiej dwóch – trzech jest fajnym wynikiem, a dla mnie tak jest, to ja mój początek sezonu mogę określić w trzech słowach tytułu tego tekstu. Po chyba czwartym wypadzie byłem tak podłamany, że pogrzebałem w swoich notatkach i tak fatalnego startu sezonu pstrągowego nie miałem od…2001r. Nie ma co zwalać na wydry, pogodę, czy nawet kłusowników. Od lat twierdzę, iż największe spustoszenie w naszych wodach robią sami wędkarze. I miałem wrażenie, że najazd z 2012r na najbliższą mi rzeczkę, był największy i że już się nie powtórzy. No to się myliłem. Poziom tegorocznej presji był niewiarygodny. Na najlepszym wg mnie odcinku [około 1 km wody] od godzin wczesnopopołudniowych do zmierzchu przewijało się 5 – 7 osób. To średnio po 200m…na głowę. Piszę, iż presja była, bo obecnie wyczyszczona chyba bardziej niż w owym 2012r rzeczka, ma trochę spokoju. Głównie Czytaj więcej [...]