Pechowo, słabo, kiepsko…

Jeśli uznamy, że złowienie na około krakowskich wodach miarowego kropka, a jeszcze lepiej dwóch – trzech jest fajnym wynikiem, a dla mnie tak jest, to ja mój początek sezonu mogę określić w trzech słowach tytułu tego tekstu. Po chyba czwartym wypadzie byłem tak podłamany, że pogrzebałem w swoich notatkach i tak fatalnego startu sezonu pstrągowego nie miałem od…2001r. Nie ma co zwalać na wydry, pogodę, czy nawet kłusowników. Od lat twierdzę, iż największe spustoszenie w naszych wodach robią sami wędkarze. I miałem wrażenie, że najazd z 2012r na najbliższą mi rzeczkę, był największy i że już się nie powtórzy. No to się myliłem. Poziom tegorocznej presji był niewiarygodny. Na najlepszym wg mnie odcinku [około 1 km wody] od godzin wczesnopopołudniowych do zmierzchu przewijało się 5 – 7 osób. To średnio po 200m…na głowę. Piszę, iż presja była, bo obecnie wyczyszczona chyba bardziej niż w owym 2012r rzeczka, ma trochę spokoju. Głównie Czytaj więcej [...]

Ja wam mówię jest dobrze, ale nie najgorzej jest…

Tak w skrócie można  - na razie, co podkreślam, podsumować wynik zebrania walnego w moim kole.  Panująca za oknami zadymka śnieżna, miała swój odpowiednik w postaci  pięciogodzinnej nawalanki  na zebraniu. Obiecałem, że złożę relację z tego jak było, niezależnie, czy mnie tam wyśmieją, czy poprą. Cóż mogę powiedzieć? Chyba tylko tyle, że kropla drąży skałę, a czas i tak pokazuje, kto miał rację. U mnie w kole sytuacja diametralnie się zmieniła w ostatnim czasie. Jeszcze dwa lata temu przy moich staraniach, by nie wybierać dotychczasowego prezesa na następną kadencję i na delegata, przegrałem głosowanie z kretesem 41:1 przy jednym wstrzymującym się głosie, mimo ewidentnych powodów, które przedstawiłem wtedy zgromadzonym, a które to powody powinny przynajmniej wstrzymać wybór do wyjaśnienia [jak się okazało „nasz” prezes kilka tygodni później przestał być sekretarzem Zarządu Okręgu, podobnie jak „popłynęli” ówczesny Czytaj więcej [...]

Falstart

Po raz pierwszy odkąd spinninguję, wyłamałem się z zasady, iż nie łowię w styczniu. Zapewne, gdyby pogoda była typowo zimowa, to doczekałbym lutego. W połowie stycznia po paru dniach odwilży zauważyłem, że część okolicznych zbiorników uwolniła się spod lodu. Od razu pomyślałem o ulubionym starorzeczu. Wprawdzie nie maiłem kogo zapytać, czy w inny sposób sprawdzić jak tam jest, ale zaryzykowałem. Obyło się bez mrozu [1 do 4 stopni]. Aura dość sprzyjająca: zachmurzenie duże ale z silnymi przebłyskami słońca, po południu z tendencją do zupełnego rozpogodzenia. Generalnie bezwietrznie, a jeśli już to dmuchało lekko z południa. Ciśnienie typowe, średnie dla regionu. Nie wiem, czy tam lało [u mnie w nocy gęsta mżawka], ale jedynym mankamentem była bardzo podniesiona woda, o „chemicznie” zielonym kolorze. Zapewne po topnieniu w górach śniegu. Starorzecze było z 25% większe w wyniku wzrostu poziomu wody o ten około 1m i kolor wody niestety Czytaj więcej [...]