13/72

To będzie długa relacja. Wyprawa była dla mnie pouczająca pod kilkoma względami. Po pierwsze – przestałem się podniecać pstrągami po 35cm. Co więcej, po tym co mnie spotkało, to czterdziestka będzie taka sobie. Kolejny wniosek – kocha się i łowi największe ryby do jakich ma się dostęp, przy czym – faktycznie, dla kropkowańców można zwariować. Zacząłem już rozumieć, dlaczego duże pstrągi niektórzy uważają za nobilitujące: muszą mieć szansę urosnąć, trzeba takiego podejść, a to że weźmie okazuje się małym sukcesem wobec tego, czy hol się powiedzie. Wprawdzie nie zmienię  zdania i nie uważam pstrągów za bardziej szlachetny gatunek od innych „łuskowców”, ale to chyba najtrudniejsza ryba do wyholowania po zacięciu [pomijam trocie, łososie i głowacice, bo o nich nie mam pojęcia]. Wiem już, że pancerny zestaw nie zawadza, choć trochę finezji też nie szkodzi, aczkolwiek żyłkę 14-kę to można zostawić w domu, bo różnica Czytaj więcej [...]