Co powiedzieć?

To będzie krótki tekst. Nie martwcie się – ryby będą. Nie moje w prawdzie ale będą.  Z tym pognaniem w chaszcze, które buńczucznie zapowiedziałem, to przesadziłem, ale niestety pogoda wyklucza w zasadzie spinningowanie w wodach płynących. Bardzo lubię jeździć na ryby  z ludźmi, którzy mają autentycznego hopla na punkcie wędkarstwa. Tacy nie narzekają, że nie bierze, znoszą każdą pogodę, nie muszą wracać, bo coś tam… Byle patelnia nie była dla takich priorytetem. A szczególnie nową wodę łatwiej rozkminić w kilka osób, gdy łowi się różnymi metodami.  Zazwyczaj jest tak, że ma się podobne wyniki. Tzn. jeden połowi trochę więcej niż drugi, ale zazwyczaj podobnie. Tym razem Patryk z którym się wybrałem, był bardzo „niekoleżeński”. Albo inaczej: ja błądziłem, jak we mgle, a ryby nie miały dla mnie litości. I nie ma co zwalać na trudne warunki, bo kolega w krótkim czasie zrobił niezły wynik. Kompletnie nie mam czym Czytaj więcej [...]

Komunikat

Ze względu na trudne warunki [brudna i podniesiona woda na Rabie], zawody spinningowe Pstrąg Doliny Raby, które miały być rozegrane jutro, tj. 25 maja – zostają odwołane. Kolejnym, wstępnie wyznaczonym terminem zawodów jest 15 czerwca.

Żółta woda

No, jestem. Właśnie wróciłem. Pięć dni bez pobytu nad wodą. Nie do wiary. I to podczas urlopu! Ale lało. Pech. Rzeki kakaowe. Niby zostały wody stojące, ale przy takich ulewach i momentami burzach – darowałem sobie pływanie w balii pełnej wody. Ostatnio pojechałem nad najbliższą w mojej okolicy rzeczkę, sprawdzić jak z wodą. Tak dla spokoju. O Wiśle, czy innych większych wodach nawet nie myślałem. Wypłynięcie na rozlewisko Wisły z kajakowej przystani – nierealne. Totalny zator z wszelkiego drewna. Wielkie gałęzie, jakieś belki, całe drzewa i fragmenty płotów… Tak, więc jestem nad wodą. Mile zaskoczony odnajduję podniesiony stan, ale wodę tylko lekko trąconą. W zasadzie to nawet nie to. Moja rzeczka ma taki charakter, że jak schodzi duża woda i zaczyna się czyścić, łapie wtedy, dosłownie na jeden – góra dwa dni taki bardzo klarowny, ciemnożółty kolor. I nawet, jak na taką przetrzebioną wodę, jest wtedy nieźle. Galopem Czytaj więcej [...]

Pstrąg Doliny Raby

W imieniu klubu spinningowego Zębaty z Bochni zapraszam na kolejną już edycję zawodów "Pstrąg Doliny Raby". Impreza odbędzie się w najbliższą niedzielę, tj. 25 maja. Są to zawody szczególnie premiujące złowione kropkowańce, ale nie bez szans są Ci, którzy wola łowić szczupaki, okonie, czy klenie. W ramach pogoni za zdobyczą, dopuszcza się także do wędkowania rzekę Stradomkę. Zachęcam do wzięcia udziału z co najmniej trzech powodów: - są to zawody na żywej rybie - świetna atmosfera imprezy [jest rywalizacja, ale bez przesadnego ciśnienia], co wiem od zeszłorocznych uczestników - rewelacyjnym pomysłem jest dopuszczenie na ten jeden dzień wędkarzy z innych okręgów, bez konieczności wykupywania dniówki na wody tarnowskie i krakowskie Poniżej link ze szczegółami imprezy: http://www.zebaty.com/aktualnosci/. W imieniu organizatorów - serdecznie zapraszam, sam mając zamiar się pojawić. Czytaj więcej [...]

Maj na razie słaby

Zimno. Tego trudno nie zauważyć. Na rybach jestem często – mam urlop. Jak to bywa, przekornie, pogoda nie rozpieszcza. Momentami jednak zaskakuje. Ostatnio, po większych zakupach nie zamknąłem auta w garażu i jadąc nad wodę następnego dnia, miałem skrobanie auta, jak zimą. Ryby generalnie nie biorą, albo nie umiem ich złowić. Nie usprawiedliwiając się, stawiam jednak na aurę. Pomijam kwestie tarła, albo pustkowie w przypadku niektórych gatunków. Moje ostatnie wypady przyniosły kilka spostrzeżeń, jak to bywa dobrych i złych. Zaliczyłem nieodległą piaskownię – znany w Krakowie i okolicy Kryspinów. Po niezwykle zimnym ranku, nawet mroźnym, około południa było dość ciepło. Wzdręgi jednak już się rozpłynęły i niektóre stadka się trą, a inne do tego przygotowują. Jedynie pod wieczór większość odpoczywa i jest szansa na coś więcej i jak się okazuje, na coś ponad średnią krasnopiórek z okolicznych wód stojących. Ryby, Czytaj więcej [...]

Dobry przykład C&R – Tadeusz i Milenka

Być może niektórzy zauważyli, że zmieniłem nazwę galerii C&R. Przekonał mnie jeden gość. Podobno nazwa była drażniąca. Z tym nie dyskutuję, bo pewnie była. Czy zmiana jej nazwy wpłynie na większą ilość osób, które będą chciały w niej zaistnieć - zobaczymy. Na pewno nie zmienia się mój pogląd na wędkarstwo. Wypuszczający ryby pozostaną dla mnie elitą. Ale do sedna, bo fajnie się złożyło. Wczoraj mam telefon od kolegi. Był wieczorkiem nad Wisłą. Spotkał młodego chłopaka. Taki koleś bardziej z końca podstawówki niż z gimnazjum. Siedzi sam z wędką. Kumpel chwilkę powypytywał się o różne sprawy [jak bierze, jakie tu są ryby itd], a potem zagaił: "a na co się nastawiasz"? Odpowiedź padła natychmiast, ponoć tonem wyrażającym wręcz niezasadność pytania, jakby można się nastawiać na coś innego w maju niż na...suma. Pozostawię to bez komentarza. Dzień wcześniej dostałem mail od Pana Tadeusza Biernata. Świetne jest to, Czytaj więcej [...]

Sukces w kropki

Proszę Państwa, zanim się pochwalę, to najpierw kilka, że tak ujmę „niusów”.  W ostatnim numerze WŚ redaktor naczelny opisuje jezioro, w którym tarło odbywają szczupaki wielkie jak noga. Nie jakieś pojedyncze sztuki, jakieś niedobitki, które cudem ominęły sieci PZW, uniknęły porażenia prądem przez kłusowników. Okazuje się, że ryby nie musiały unikać rybaków, wideł itp. Poniżej rzućcie okiem na krótki filmik. Renaturalizacja górskiego strumyka. https://www.youtube.com/watch?v=eqEAtbS7QOE&feature=youtu.be Cuda Panie i dziwy, że w Polsce takie rzeczy. Co mają wspólnego szczupaki z tymi pstrągowymi wodami? Ano mają. Obie wody nie należą do PZW. Ja w obecnej chwili już się nawet nie boję, co by było gdyby… Że będzie drogo i takie tam. Będzie mnie stać. Na ten jeden siurnik z pstrążkami, na ten jeden staw i kawałek Wisły. Mnie wystarczy. Połowię. Wolę to niż dostęp do niby wszystkiego i pustawego zarazem i z dodatkowymi Czytaj więcej [...]

Przełom

Miewam ostatnio taki sen. Śni mi się nawet po kilka razy. Wersje różne, ale finał taki sam. Siedzę za wysokimi trawami. Na mulistej płyciźnie widzę kilka hasających jazi. W sumie to ich nie widzę tylko wzburzenia powierzchni je zdradzają. Czasem jakiś grzbiet wychynie nad lustro wody. Obserwuję je, delektując się tym widokiem. Już mam zarzucać przynętę, gdy nagle powierzchnia się marszczy, a nad wodą pojawia się płetwa piersiowa. Duża jak na jazia. Za chwilę ryba jakby się przechyla, płetwa znika. Pojawia się ogon. Ogon przez bardzo duże „o”. Godny brzany – sześćdziesiątki. Z wrażenia zamieram. Nie, nie zdaje mi się. To naprawdę jaź. Jaziol, jazisko. Wielkie. Płetwy brązowo – ceglaste. Łuska, gdy na chwilę się pokaże – lśni mosiądzem. Rzucam. Ryby kręcą się na obszarze paru metrów. Na razie kompletnie ignorują moje starania. Nic. Jakby nie były kompletnie zainteresowane.  Liczę na któregokolwiek. Wszystkie są pod pół Czytaj więcej [...]