Worek się otworzył

Jazie rozkręciły się na dobre. Pierwszy dzień nad wodą już po pierwszych 30 minutach dał prawie półmetrową rybę, zaraz potem „skopałem” branie dające mi na tacy chyba największą rybę tego dnia. O 14.00 byłem niesamowicie optymistycznie nastawiony, zakładając, że zakończę dzień z czwórką  - piątką ładnych ryb. To co się działo wieczorem przerosło moje oczekiwania, zaś finalny wynik był powodem lekkiego zdenerwowania. Potencjalnie, miałem w realnym zasięgu około 20 dużych jazi. Niestety, rzeczywistość terenowa i, że tak powiem „przyrodnicza” bywa czasami nie do przeskoczenia, więc w ostatecznym rozrachunku miałem na kiju 7 ryb, a wyjąłem zaledwie trzy. Koledzy złowili dalsze sześć. Co istotne, żaden jaź nie miał mniej niż 45cm. Ponownie potwierdziła się niechęć jazi do wiatrów i to, że o ile ryby te nie mają sokolego wzroku, to słuchem dysponują fenomenalnym. Sobota 29 marca. Przed szybkim, porannym galopem nad wodę Czytaj więcej [...]