Jak w książkach…

Tytuł trochę na wyrost. Tak naprawdę było bardzo, bardzo ciężko, choć nie przegrałem wirtualnego zakładu, w którym postawiłem nowy kij. W tym marcowym łażeniu za jaziem jest dużo prawdy, ale głównie w wyniku doświadczeń wędkarzy gruntowych. Faktycznie, ten gatunek żeruje już nieźle, ale właśnie w taki sposób i chyba na takim pokarmie, że spinningistom aż tak lekko i łatwo nie jest. Może inaczej wygląda to z perspektywy Dolnego Śląska, gdzie temperatury łaskawsze, ale na moich terenach, to ja, poza przypadkowymi złowieniami, na ryby te mogę liczyć w celowy i powtarzalny sposób, dopiero w kwietniu i to raczej w jego drugiej połowie. Na szczęście, w tym roku przyroda wynagrodziła nam zimę długą w zeszłym sezonie jak tasiemiec  i już teraz nie jest utopią zapolowanie na jazia, grubego jaziola. Porównując warunki nad wodą do analogicznego czasu 2013r, to u mnie było wtedy minus 11 w nocy i tuż poniżej zera w dzień. Pierwszego jazia Czytaj więcej [...]