Emocje już były

To będzie o tyle dziwny tekst, że nie dokumentowany fotkami. Piszę go jednak z jednego powodu: wszyscy wyposzczeni zimową przerwą spinningiści, którzy nie łowią z wyboru, albo nie mają możliwości zapolować nawet na tak niewielkie jak moje pstrągi, powinni udać się nad nizinną wodę! Naprawdę, już warto. Te wszystkie info od znajomych o tym, że jazie gdzieś się pojawiły, że ktoś, gdzieś coś widział, a czasem nawet złowił nie były ściemą. Na moich wodach bardzo okazałe ryby tego gatunku są już na swoich letnich stanowiskach, choć uczciwie powiem, że na szał żarcia nie ma co liczyć. Albo inaczej: ryby są tak powolne, iż nie nadążają, nie mniej żerują. Nic tak w wędkarstwie nie nuży niż kolejna pusta godzina bez kontaktu, choćby wizualnego. Co w związku z tym jest konieczne, byśmy zaraz na pierwszej nizinnej akcji, nakręceni „wędkarskim postem” nie sparzyli się i nie powiedzieli, że jest jak zwykle? Po pierwsze musimy mieć Czytaj więcej [...]