ASC

Cóż, wyjdę w tym tekście na straszliwego malkontenta. Co więcej, sam odniosłem takie wrażenie nad wodą, rozmawiając ze spotkanymi wędkarzami.  Ale  nie! Nie dam się zbić z tropu i pocieszać na siłę. 7, 8 i 11 lutego, czyli tydzień po rozpoczęciu sezonu pstrągowego, kolejny raz wybrałem się na ryby. W zasadzie dokonałem wędkarskiego samobójstwa, gdyż pojechałem nad powszechnie znane, wręcz sztandarowe rzeczki pstrągowe naszego okręgu. Już rok temu miałem w planach „oblecieć” główne cieki pstrągowe – mam na myśli Rudawę, Szreniawę, Dłubnię, Głogoczówkę i Harbutówkę oraz Prądnik zwany Białuchą. Oczywiście moja opinia jest niezwykle wyrywkowa i jestem tego świadomy. W jednym zdaniu, przynajmniej cztery z tych rzek [na czwartej byłem 14-go] można skwitować tak: jest tam bardzo mała, wręcz znikoma szansa na złowienie okazu, co potwierdzają zresztą nieliczne zdjęcia z tego sezonu, lecz taka szansa jest, za to by mieć relatywnie Czytaj więcej [...]