„Podlodowa” końcówka

Jednak się udało. Wprawdzie dzień wcześniej aura była znacznie łaskawsza, tyle, że były ważniejsze sprawy do zrobienia. Nie mniej, w ostatni ranek 2013 roku stawiłem się nad wodą. Ciśnienie było już dość wysokie – 992hPa, co rokowało większą aktywność okoni. Rano minus jeden. Chłodno, ale nie zimno i nie tak wilgotno jak poprzednio. Potem, od około 10.00 temperatura urosła nieznacznie do zaledwie 2-3 stopni na plusie. Za to obyło się bez wiatru i mgły. W sumie było jakby cieplej niż kilka dni wcześniej, bo nie zmarzłem rano. Woda powróciła już do normalnego stanu. Oczywiście liczyłem się z lodem gdzieniegdzie, ale finalnie na początku miałem kwaśną minę. Po około pół godzinie nieudanych prób podania przynęty, byłem bliski decyzji o powrocie. Dlaczego? Mimo, kilku ciepłych dni wystarczył jeden chłodniejszy i potem lekki mróz tej jednej nocy, by pokryć jakieś 80% powierzchni starorzecza cieniutkim lodem. Na pozostałym obszarze Czytaj więcej [...]