15 lat

Co pięć lat robię sobie podliczenie tego, co wydarzyło się w moim wędkarstwie. Właśnie minęło kolejne pięć sezonów – razem – 15 lat. Oczywiście bawię się w wędkarstwo dużo, dużo dłużej, ale w 1999r postanowiłem podejść do tej zabawy trochę poważniej, poświęcając się wyłącznie spinningowaniu. Generalnie mam bzika na punkcie robienia notatek. Oczywiście nie zapisuję każdego klonka czy okonka pod kątem na co wziął, gdzie, kiedy, ale każdą ciut większą rybę, już w ten sposób sobie opisuję.  Czy warto tak tracić czas? Powiem, że tak i to mocno akcentując. Jak napisał mi kiedyś Marek Szymański i nie ukrywam - był to dla mnie wielki komplement z ust człowieka, który wie o naszym hobby znacznie więcej niż przeciętny wędkarz, że mam zdolność dostrzegania niuansów i szczegółów umykających większości. A wg autora wypowiedzi, wielu wędkarzy, dobrych wędkarzy, mających spore sukcesy, łowi jednak intuicyjnie i zwyczajnie Czytaj więcej [...]

„Zmiany”

Bardzo, bardzo nie chcę być tendencyjny. Zacznę więc może w ten sposób. W szeroko rozumianym wędkarstwie ma miejsce mało subtelna schizofrenia całego systemu prawno – organizacyjnego. O ile na polu teoretycznych deklaracji, nowe władze PZW prezentują na ogół dające nadzieje, podobne spojrzenie jak część przynajmniej zarządów okręgów, o tyle w kwestii praktycznych działań, wszystko się rozjeżdża. Efekt taki, że w moim odbiorze część okręgów [na czele z Ciechanowem] próbuje ratować to, co ma w wodzie, część okręgów wprowadza jedynie kosmetyczne zmiany, [ale dobre i to], zaś niektórzy przynajmniej ludzie pracujący przy ZG PZW, reprezentują branżę…rybacką, co publicznie deklarują. Do tego mamy cichociemne ruchy w kuluarach sejmowych, zmierzające do przywrócenia starych porządków. Niech powyższe będzie wstępem do rozważań z czym przyjdzie się zetknąć, nam zwykłym wędkarzom w nadchodzącym sezonie, choć w zasadzie wszystko Czytaj więcej [...]

2013 – podsumowanie

W sierpniu, przy okazji któregoś tekstu napisałem, że zanosi się na najgorszy sezon od 2004r. Patrząc z perspektywy całego roku, niestety u mnie nic się nie zmieniło. To był dla mnie najsłabszy wynik od prawie 10 lat. I nawet rewelacyjne, jaziowe 25 dni na przełomie września i października, nie zmieniło statystyki, jeśli chodzi o ryby średnie i duże w skali danych gatunków. Moim zdaniem głównym powodem jest nieprawdopodobnie wysoka presja na dobre miejscówki, jeszcze rok temu niespecjalnie popularne i  potężny „wysyp” pontoniarzy, co samo w sobie nie jest niczym złym, ale podobnie jak wśród wszystkich wędkarzy, w tej grupie tylko mała część wypuszcza złowione ryby. Większość, mam wrażenie stosuje się do regulaminu, tyle, że jest on skandalicznie opracowany, kompletnie nie przystając do realiów wód Okręgu Kraków, bo na nich łowię na jakichś 70% wypraw. Przez ten tekst, chciałem dokonać oceny wód okręgu i przy okazji wód sąsiednich Czytaj więcej [...]

„Podlodowa” końcówka

Jednak się udało. Wprawdzie dzień wcześniej aura była znacznie łaskawsza, tyle, że były ważniejsze sprawy do zrobienia. Nie mniej, w ostatni ranek 2013 roku stawiłem się nad wodą. Ciśnienie było już dość wysokie – 992hPa, co rokowało większą aktywność okoni. Rano minus jeden. Chłodno, ale nie zimno i nie tak wilgotno jak poprzednio. Potem, od około 10.00 temperatura urosła nieznacznie do zaledwie 2-3 stopni na plusie. Za to obyło się bez wiatru i mgły. W sumie było jakby cieplej niż kilka dni wcześniej, bo nie zmarzłem rano. Woda powróciła już do normalnego stanu. Oczywiście liczyłem się z lodem gdzieniegdzie, ale finalnie na początku miałem kwaśną minę. Po około pół godzinie nieudanych prób podania przynęty, byłem bliski decyzji o powrocie. Dlaczego? Mimo, kilku ciepłych dni wystarczył jeden chłodniejszy i potem lekki mróz tej jednej nocy, by pokryć jakieś 80% powierzchni starorzecza cieniutkim lodem. Na pozostałym obszarze Czytaj więcej [...]