Kleń na zimno

Czasami banalna zmiana powoduje diametralnie różny wynik.  Jak napisałem kiedyś, po smutnych testach starorzecza, poszedłem po pociechę nad pobliską rzekę.  Jest tam, około 2km niżej charakterystyczne miejsce.  Długi i łagodny łuk rzeki. Spadek niewielki, więc woda płynie bardzo wolno, ale na zewnętrznym łuku okresowe wezbrania, wypłukały sporo podłoża i woda sięga tu średnio 1,5 – 2m. Ten zewnętrzny łuk rzeki graniczy z bardzo stromym brzegiem, na dodatek od pewnego momentu porośniętym gęstymi krzaczorami. Nawet obecnie, na przełomie jesieni i zimy chodzenie tam to raczej męka. Te wszystkie krzewy i małe drzewa wżarły się swoimi korzeniami w stromą skarpę, efektem czego istny busz sięgający do 2m nad głęboką i spokojną wodę. Gałęzie często dotykają powierzchni.  Dawniej, jeszcze dwa lata temu było tam wielkie zimowisko okoni. Na tych 500m, bo tyle mniej więcej liczy ten fragment, od listopada, czasem od połowy października Czytaj więcej [...]