Smutno

Tak jak duże rzeki latem, tak późną jesienią uwielbiam wszelkie bajorka, dające szanse na brania wprawdzie na ogół niewielkich ryb, ale licznych. Zgodnie z moim wędkarskim kalendarzem wypadało odwiedzić starorzecze. Nastawiłem się, że nie będzie kolorowo. Kumpel był wcześniej dwukrotnie. Za pierwszym razem było słabo, za drugim praktycznie nie łowił, bo...nie było miejsca. Jeszcze rok temu rekordowy tu „tłok”, jakiego byłem świadkiem, wyniósł” czterech wędkarzy na raz. Licząc z moją osobą. W latach wcześniejszych na ogół łowiłem sam. A jadąc wczesnym świtem w listopadzie, grudniu, to nie było innej opcji, jak wyciszone, bez pośpiechu, samotne spinningowanie.  Woda wspaniała. Stałe połączenie ze sporą podgórską rzeką. Dla mnie było zagadką, dlaczego nikt tu nie łowi? Widać wszyscy koncentrowali się na rzece, a przyjezdni nie mieli pojęcia o starorzeczu, świetnie zresztą ukrytym w gąszczu zarośli. Latem nieprzeniknionych. Poświęciłem Czytaj więcej [...]