Złowić cokolwiek

Na początek pochwalę się, bo nie wytrzymam. „Trzepnąłem” jednego dnia dwie życiówki, za każdym razem większą. Już wkrótce relacja. Teraz małe wyjaśnienie odnośnie zapytań o moją osobę, jako przewodnika. Takie zapytania trafiają mi się nieczęsto, ale się zdarzają. Ponieważ ostatnio było kilka na raz, odpowiem hurtem i na forum, by nie tracić czasu na indywidualne odpowiedzi.  Otóż nie zajmuję się czymś takim. Są dwa, prozaiczne powody. Pierwszy, to moje podejście do wszelkiej współpracy: klient musi być zadowolony! Ja chyba bym się zapadł pod ziemię, jakby ktoś pod moją opieką nie złowił tego, co było w planie i nie myślę tu o szarżowaniu na medalowe okazy. Po drugie, musiałbym mieć nie wiem jak tragiczną sytuację finansową, by ujawniać komuś, kogo zwyczajnie nie znam, świetną miejscówkę, skazując ją najpewniej na „upowszechnienie”.  Dlatego żadne trzy, czy nawet pięć stów mnie nie skusi. Sparzyłem się na Czytaj więcej [...]