Jazie XL

W sumie to nie wiem od czego zacząć. Łowisko z którego nie schodzi się bez medalowej ryby? W Polsce? Czy to możliwe? Chyba mam szczęście. Co do tytułu, to nie dodałem jednego „iksa”, bo chcę go zachować na specjalną okazję. Mam nadzieję, że taka się pojawi. Zaliczyłem już kilka wyjazdów nad tę wodę i tylko raz zszedłem bez jazia. Pechowo, bo jeden spadł, a dwa inne nie dokończyły pogoni za wobkiem z pozytywnym [dla mnie] skutkiem. Za to nie złowiłem ryby mniejszej niż 45cm... Mam masę wniosków, pomysłów i teorii. Wspomnę tylko o jednej: nigdy za bardzo nie zgadzałem się z mówieniem o „klenio - jaziach”. Dla mnie te ryby zawsze dość mocno różniły się w zachowaniu, stanowiskach, co przekładało się na zupełnie inne podejście do obu gatunków, tak pod względem przynęt, jak i ich poprowadzenia.  Po ostatnich doświadczeniach powiem jedno: duży kleń, to jednak całkiem inna ryba niż duży jaziol. Poniżej relacja z pierwszego Czytaj więcej [...]