W przerwach między deszczem…

Możemy mieć i dziesięć długich weekendów z rzędu, lecz jeśli pogoda będzie taka, jak obecnie, to faktycznie część z nas przerzuci się na łowienie wirtualne.  Co z tego, że wygospodarujemy czas, jak potem wszystko możemy oglądać sobie zza szyby pokoju, lub auta, jak ktoś już zaryzykuje. Może czerwiec  zmieni ten stan rzeczy; jak na razie jest to mój najsłabszy sezon od 2010r. Z tym, że wtedy zabawę z wędką zniweczyła na cały maj i pół czerwca powódź. Pewnie pstrągarze mają powody do radości, bo rzeczki może i nie zawsze czyste, ale jednak pełne wody. Cóż – aż takim wielbicielem kropkowańców nie jestem. Na rybach byłem zaledwie dwa razy w ostatnich dniach. Łowić można było w przerwach między opadami. 30-go maja odpuściłem właśnie ze względu na aurę. Tzn. miałem mocne postanowienie. Miała być Wisła i ponton. Uratował nas przypadek. Paweł wysłał sms, by spotkać się pół godziny później niż ustaliliśmy pierwotnie. Czytaj więcej [...]