Zimny ten maj…

Tak się poskładało, że dla mnie ten sezon jak na razie jest słaby. Co z tego, że w ostatnich dniach nad wodą byłem kilka razy, [choć czasem dosłownie na chwilę], skoro np. temperatura wody w ostatnią niedzielę była w Wiśle taka, że trochę ciężko było wytrzymać, stojąc po pas w spodniobutach.  A ranek witał mnie termiką w stylu 6 stopni. Dobrze, że choć na plusie.  Nie mniej, nie będzie to jednak maj bez bolka. Zaliczyłem pierwszego, choć jego zdjęcia nie pokażę. Taki był mały.  Ale zanim przejdę do relacji z nad wody, kilka innych tematów. Pamiętacie może, informowałem kilka tygodni temu, że będę próbował zrobić kilka wywiadów z ludźmi, którzy przynajmniej teoretycznie mają coś do powiedzenie w temacie naszego hobby. Skoncentrowałem się na osobach z Parlamentarnego Zespołu ds. Wędkarstwa. Szybko i bez krygowania się odpowiedział tylko Andrzej Rozenek. Cóż, można się zgadzać z jego wypowiedziami, można się nie zgadzać, Czytaj więcej [...]

Jaziaki – mulaki

Z tymi jaziami to nie przesada. Można powiedzieć, że to swego rodzaju wysyp tego gatunku. Ale po kolei. Ostatnio kumpel Pawła – Wojtek, który jest wędkarzem spławikowym, „wystawił” nam fenomenalną miejscówkę na te ryby. Trochę się wymądrzając, powiem, iż już pół roku temu mówiłem, że to będzie być może, świetne miejsce na wiosnę w temacie tego gatunku. Zresztą od kilku lat zastanawiałem się, jak to jest, że poniżej Krakowa w Wiśle jazi jest jeszcze sporo, choć coraz mniejszych, a powyżej lipa, bo złowienie nawet okazu raz na kwartał to dla mnie za mało. Szczerze mówiąc, powyżej miasta jeśli już, to  łowiłem maluchy.  Teraz wiem, gdzie one siedziały, bo jestem prawie pewien, że to ich całoroczna ostoja. Siedziały i rosły. Gdyby nie tak długa zima już byśmy tam byli. Z czasem, gdy w końcu można było jako tako łowić, zapomnieliśmy o tym wariancie. Tak więc Paweł zagadnięty w temacie, pojechał sprawdzić rzecz w ostatni Czytaj więcej [...]

Jazie ruszyły…

Tytuł może na wyrost w stosunku do wyniku, ale jednak. Wystarczyło zaledwie pięć dni  i ponowne wezbranie Wisły, by do pobliskiej rzeczki w końcu weszło pokaźne stado jazi. To, czego uczestnikiem byłem zazwyczaj od połowy kwietnia, ma jak widać dwudziesto kilkudniowe opóźnienie.  W ostatni wtorek znalazła się kolejna okazja by zawitać w ujście dopływu. Ponieważ w weekend dość mocno, któryś już raz polało lokalnie, ciężko było prognozować stan wody w Wiśle, jak i w dopływie. Jeszcze w poniedziałek przejeżdżając w okolicy odpuściłem temat, bo rzeczka była brudna i bardzo wysoka. Taki stan wody w temacie tego gatunku na tym łowisku, sprzyja spławikowcom, ale bardzo utrudnia zabawę spinningistom, szczególnie jak ja, nastawionym na powierzchniowe łowy.  We wtorkowy ranek, woda prezentuje się lepiej: jest około 20cm niższa, co widać po brzegach. Udaje się wygospodarować kilka krótkich, wczesnopopołudniowych godzin na szybki rekonesans. Czytaj więcej [...]

Zawody nad Rabą

Klub spinningowy „Zębaty” z Bochni zaprasza wszystkich na towarzyskie zawody spinningowe  „Pstrąg Doliny Raby”. Imprezę organizuje grupa autentycznych entuzjastów wędkarstwa (więcej o klubie i zawodach tutaj ). Zawody mają formułę C&R. Zapraszamy:)

Maraton

Cały zeszły tydzień upłynął mi na ciągłych rozjazdach. Wbrew pozorom umożliwiło to krótkie pobyty nad wodą prawie codziennie. Niestety, efekty tych wyjazdów w stosunku do częstotliwości oceniam jako najsłabsze od 2005r. Mamy połowę maja, a nie udało mi się mieć nawet kontaktu z boleniem, nie licząc podcinki. Zawsze się jakiś powód usprawiedliwienia takiej sytuacji znajduje, ale bez krygowania się, powiem, że faktycznie pogoda krzyżuje plany jak tylko może. Nie licząc soboty i niedzieli, cały zeszły tydzień miał ten sam, jednostajny rytm pogodowy. Każdy dzień zaczynał się od rześkiego poranka bez jednej chmurki, około jedenastej był już upał i pojawiały się pierwsze obłoki, a tak od 15.00 niebo bywało już mocno zaniesione i grzmiało, a do 20.00 pewna była lokalna ulewa. Pytanie tylko gdzie spadnie deszcz. Efektem była nie tyle bardzo podniesiona, co zmącona jak tylko to możliwe Wisła. Płynął muł z wodą. To były efekty oberwań Czytaj więcej [...]

Mokry, kolorowy weekend

Zanim przejdę do sedna poniższej relacji, kilka słów o postawach ludzi wobec otoczenia. Tak się złożyło, że dwa ostatnie dni kwietnia i początek maja spędziłem w Tyrolu [zlewisko rzeki Inn]. Miałem okazję pooglądać i potoki na wysokości 2000m n.p.m. i rzeczki pstrągowe znacznie niżej. Mieszkać to ja bym tam nie chciał [nie cierpię gór], ale na ryby warto przyjechać, choć to „późne” wody. Sezon zaczyna się najczęściej w połowie maja i trwa w najlepszym wydaniu do końca października. Jak byłem, to wodą spływała końcowa fala śniegówki – rzeczki były matowo-mętne. Wszędzie można jeszcze złowić pstrągi tęczowe i źródlaki, którymi obficie zarybiano tamte rejony. Obecnie, od trzech lat zdecydowanie zarzucono taką „gospodarkę”, na rzecz lipieni i pstrągów potokowych. O olbrzymy trudno, ale bez problemu, jak mnie informowali rozmówcy i co podpierali obrazkami, łowi się ryby z przedziału 35-40cm. U nas wciąż jakieś nieosiągalne Czytaj więcej [...]