Test cierpliwości

Z Patrykiem spotykamy się w sobotę o 4.30. Dla mnie czysty heroizm. Mam taki dobowy rytm, że fatalnie znoszę pobudki przed ósmą rano... Zarzuciłem pomysł z jaziami, bo pogoda miała nie sprzyjać. Jest chmurno i chłodno, ale nie zimno. Pogoda niezła na pstrągi. Szczególnie te tajemnicze z kompletnie nieznanej wody. Przeszkadza tylko suchy i dość męczący wschodni wiatr.  Zaproponowałem niby krótszą trasę dojazdową, która okazała się w sumie bardziej czasochłonna, choć Patryk nie oszczędzał auta, szczególnie na dziurach bocznych dróżek – finalnie nad rzeczką jesteśmy, gdy jest już w pełni jasno. Ale godzina jeszcze młoda. Podekscytowani montujemy wszystko w ekspresowym tempie tym bardziej, że z małego mostka widzimy ewidentny spław. Niby coś małego, niby nie ma pewności, czy to ryba, ale... Rzeczka na tym odcinku – to dolny jej bieg, ma 4-5m i niesie jeszcze sporo wody, choć po śladach widać, iż była wyższa o dobre 50cm. W skąpych Czytaj więcej [...]