Pstrągi z obcych wód

Poniosło mnie. Dosłownie i w przenośni. Ze względu na panujące w ostatni weekend warunki, miałem do wyboru trzy opcje: - pozostać w domu - poczłapać na swoją rzeczkę - na chybił trafił pojechać w jakieś bardziej odległe rejony Wariant pierwszy, jest poza wyjątkowymi sytuacjami jedynie teoretycznym. Druga opcja mnie już coraz mniej „kręci” – zaskoczenia nie będzie. Co więcej, coraz słabsze wyniki i na ogół coraz bardziej zdeptane brzegi, utwierdzają mnie, że trzeba się pogodzić z bolesną prawdą iż względna obfitość miarowych ryb z lat 2009-2011, jest już przeszłością, chyba bezpowrotną na tym fragmencie rzeki. Licząc się z totalnym pudłem, wybieram na oślep jedną z rzek, w której powinny żyć pstrągi. Niby dość daleko, ale... No, tak do końca, to nie było to typowanie w ciemno. Zabazowałem na bardzo dawnej informacji, kiedy chodziłem jeszcze do średniej muzycznej, gdzie mój nauczyciel od saksofonu był zapalonym pstrągarzem. Czytaj więcej [...]