Ani słowa…

…o wiośnie. Może wtedy przyjdzie. Wygląda na to, że będę miał chyba jeden z gorszych początków sezonu. Biorąc pod uwagę docierające informacje, nie ja jeden. A już pisałem o srokach, kotach i takich tam. Nawet moje glonojady w akwarium poczuły zew natury i mam znacznie większe stado niż pierwotnie. Krótko mówiąc – były to najgorzej wędkarsko spędzone przeze mnie święta odkąd mam kartę. Jakaś masakra. Pytałem najstarszych protoplastów w rodzinie, czy pamiętają taki koniec marca i owszem: w zależności od zeznań, ponoć tak było w 1949 lub 1950r. Śnieg leżał, choć w mniejszej ilości niż dziś, za to panował wściekły mróz. Z tym, że to było 19-go dnia miesiąca. Ponoć kilka dni później wiosna była w pełni. Nam nie dane. Właśnie słuchałem wywodu jakiegoś glacjologa, który stwierdził, że w naszej części świata topnienie lodowców będzie się objawiać w taki sposób. Zimne miesiące mogą się przesunąć i to dość mocno w Czytaj więcej [...]