Zaczarowane

  Sobota. Dochodzi jedenasta. Od niecałej godziny jestem nad wodą. Właśnie spadł mi czwarty [!] miarowy potok z czego jeden z nich, jak na pstrągi, które ja spotykam, to był już klocek... Za nic na świecie nie dał się wyciągnąć spod samotnej kłody, a jego branie było takie, że ostatni, podobny kontakt to miałem może 2 lata temu. Ze zdziwieniem oglądam twister, który jest jedyną przynętą, na jaką tutejsze ryby na razie reagują. Właśnie stracił ogon podczas małej szamotaniny z kolejnym potokowcem. Czy jestem na jakimś odcinku specjalnym? Nie. Najnormalniejsza dzika woda. Tyle, że dość nietypowy fragment. Jak tu trafiłem? Mówiąc szczerze – z nudów. W tym roku ze względu na długie chłody przyroda zmusiła mnie do skoncentrowania się na pstrągach. Swoją rzeczkę odpuściłem już w połowie marca. Tam szybko nie wrócę. Nie ma, po co. Zacząłem się tułać po różnych znanych i mniej znanych rzeczkach, tych blisko i całkiem daleko. Czytaj więcej [...]

Test cierpliwości

Z Patrykiem spotykamy się w sobotę o 4.30. Dla mnie czysty heroizm. Mam taki dobowy rytm, że fatalnie znoszę pobudki przed ósmą rano... Zarzuciłem pomysł z jaziami, bo pogoda miała nie sprzyjać. Jest chmurno i chłodno, ale nie zimno. Pogoda niezła na pstrągi. Szczególnie te tajemnicze z kompletnie nieznanej wody. Przeszkadza tylko suchy i dość męczący wschodni wiatr.  Zaproponowałem niby krótszą trasę dojazdową, która okazała się w sumie bardziej czasochłonna, choć Patryk nie oszczędzał auta, szczególnie na dziurach bocznych dróżek – finalnie nad rzeczką jesteśmy, gdy jest już w pełni jasno. Ale godzina jeszcze młoda. Podekscytowani montujemy wszystko w ekspresowym tempie tym bardziej, że z małego mostka widzimy ewidentny spław. Niby coś małego, niby nie ma pewności, czy to ryba, ale... Rzeczka na tym odcinku – to dolny jej bieg, ma 4-5m i niesie jeszcze sporo wody, choć po śladach widać, iż była wyższa o dobre 50cm. W skąpych Czytaj więcej [...]

Wreszcie!

Ostatni weekend był w końcu wiosenny. Dla mnie wiosna przychodzi wtedy, gdy udaje mi się złowić coś innego nić pstrąg. Generalnie oba wolne dni zagospodarowałem trochę inaczej niż pod „typowe wędkowanie”, ponieważ pierwszego dnia zrobiliśmy przegląd silników do pontonów. W zasadzie to Paweł był w tej kwestii szefem i zarazem głównym wykonawcą, a ja asystowałem. Drugi dzień, to towarzyskie zawody zorganizowane przez Klub Przyjaciół Rudawy. Ponieważ po drodze do kolegi mam żwirownię, postanowiłem ponownie dać rybom szanse. Uzbroiwszy się w zestaw jak tydzień temu, nad wodą stanąłem tuż przed 13.00. Przywitał mnie bardzo silny wiatr i przelotny, dość gwałtowny deszcz. Po około kwadransie pojawiło się wspaniałe słońce. Niestety wiatr nie ustawał. Ktokolwiek łowił mikrojigami, czy innymi bardzo lekkimi przynętami, wie, że silny wiatr z boku, praktycznie uniemożliwia taką zabawę.  Kilka fajnych miejsc i nic. Początkowo, Czytaj więcej [...]

Wywiad

Już kiedyś miałem taki pomysł, by o ile będzie możliwość, przeprowadzać wywiady z osobami medialnymi, czy publicznymi, będącymi wędkarzami lub zabierającymi głos w sprawie wędkarstwa. Miałem wtedy na myśli ludzi z szeroko rozumianej sztuki [aktorów, muzyków czy pisarzy]. Jakoś tak się złożyło, że pomysł poszedł w szufladę. Ostatnie miesiące spowodowały, że na temat sytuacji w PZW i wędkarstwa zaczęło się wypowiadać sporo ludzi. Spróbowałem zapytać kilka osób z kręgów polityki, które przy różnych okazjach podnosiły w węższym lub szerszym zakresie temat naszego hobby. Różne zestawy pytań skierowałem do ludzi z Parlamentarnego Zespołu ds. Wędkarstwa [pani Bublewicz z PO, przewodniczącego zespołu – pana Kamińskiego z SLD, pana Rozenka z RP], oraz Jerzego Szmita [PIS]. Pierwszą osobą z jaką udało mi się porozmawiać był Andrzej Rozenek [Ruch Palikota]. Zapraszam na krótki wywiad. Adam Kozłowski: Czy Pana zdaniem PZW jest organizacją Czytaj więcej [...]

Pstrągi z obcych wód

Poniosło mnie. Dosłownie i w przenośni. Ze względu na panujące w ostatni weekend warunki, miałem do wyboru trzy opcje: - pozostać w domu - poczłapać na swoją rzeczkę - na chybił trafił pojechać w jakieś bardziej odległe rejony Wariant pierwszy, jest poza wyjątkowymi sytuacjami jedynie teoretycznym. Druga opcja mnie już coraz mniej „kręci” – zaskoczenia nie będzie. Co więcej, coraz słabsze wyniki i na ogół coraz bardziej zdeptane brzegi, utwierdzają mnie, że trzeba się pogodzić z bolesną prawdą iż względna obfitość miarowych ryb z lat 2009-2011, jest już przeszłością, chyba bezpowrotną na tym fragmencie rzeki. Licząc się z totalnym pudłem, wybieram na oślep jedną z rzek, w której powinny żyć pstrągi. Niby dość daleko, ale... No, tak do końca, to nie było to typowanie w ciemno. Zabazowałem na bardzo dawnej informacji, kiedy chodziłem jeszcze do średniej muzycznej, gdzie mój nauczyciel od saksofonu był zapalonym pstrągarzem. Czytaj więcej [...]

Ani słowa…

…o wiośnie. Może wtedy przyjdzie. Wygląda na to, że będę miał chyba jeden z gorszych początków sezonu. Biorąc pod uwagę docierające informacje, nie ja jeden. A już pisałem o srokach, kotach i takich tam. Nawet moje glonojady w akwarium poczuły zew natury i mam znacznie większe stado niż pierwotnie. Krótko mówiąc – były to najgorzej wędkarsko spędzone przeze mnie święta odkąd mam kartę. Jakaś masakra. Pytałem najstarszych protoplastów w rodzinie, czy pamiętają taki koniec marca i owszem: w zależności od zeznań, ponoć tak było w 1949 lub 1950r. Śnieg leżał, choć w mniejszej ilości niż dziś, za to panował wściekły mróz. Z tym, że to było 19-go dnia miesiąca. Ponoć kilka dni później wiosna była w pełni. Nam nie dane. Właśnie słuchałem wywodu jakiegoś glacjologa, który stwierdził, że w naszej części świata topnienie lodowców będzie się objawiać w taki sposób. Zimne miesiące mogą się przesunąć i to dość mocno w Czytaj więcej [...]