Jak to tam działa? – Rumunia

Chwała internetowi, chwała youtube i wreszcie sam się cieszę, że kiedyś niechętnie i z mizernym skutkiem, ale jednak, jako niedoszły weterynarz, a potem na studiach historii, uczyłem się łaciny. A potem j. francuskiego [jeszcze mniej chętnie]. Społeczeństwo rumuńskie jest wyraźnie biedniejsze niż polskie, a internet jest tam zdecydowanie albo mniej dostępny, albo mniej popularny. W każdym razie, w sieci, siedzą głównie osoby młode i raczej lepiej wykształcone, co w przypadku wyrobienia sobie jakiejś opinii, może być mylące. Dwa lata temu w tym kraju byli moi znajomi. Nie wędkarze ale też nie grzali tyłka nad morzem, tylko zjeździli Rumunię wzdłuż i wszerz. To i owo również mi podpowiedzieli. Jedno trzeba przyznać: rumuńskie przepisy odnośnie wędkarstwa to oni mają w dość rozbudowanym, lecz jednym, konkretnym kawałku. Łatwo je znaleźć z tym, że szukanie czegoś z tej materii po angielsku lub w innym języku, jest daremnym trudem. Obecnie, Czytaj więcej [...]

Jak to tam działa? – Francja

Wędkarstwo we Francji jest okropnie skomplikowane. To nie moje zdanie, tylko pewnego Anglika. Chwała zresztą Wyspiarzom, którzy poza własnym krajem i Irlandią, to nie licząc Skandynawii, właśnie we Francji łowią stosunkowo często. Pierwsze, wprawdzie niekompletne informacje zasięgnąłem na angielskiej stronie, przybliżającej zasady wędkowania w kraju serów i win [a także żab i wszelkiego dziwnego dla nas pożywienia]. Co ciekawe, francuski odpowiednik naszego PZW [Nationale Federation Peche], ma na swoich stronach wersje anglojęzyczne, choć jak zauważyłem niekoniecznie zawierające wszystkie informacje. Anglikom się nie dziwię, że oceniają przepisy francuskie jako skomplikowane. Dla nas, Polaków już tak straszne nie są, choć przyznam, że pod względem organizacyjnym, mają istny chaos – typową urzędniczą urawniłowkę, gdzie do końca nie wiadomo, kto komu płaci i ile, i gdzie pieniądze ostatecznie się rozchodzą. Klasyka namnożenia urzędów Czytaj więcej [...]

Jak to tam działa ? – Anglia

 Cóż. Jakieś pojęcie o wędkarstwie w Anglii miałem, ale po wgryzieniu się w temat, jestem lekko oszołomiony. Pozytywnie. Bardzo bym chciał, by to, co jest poniżej, przeczytali nasi włodarze z Warszawy, lub choćby z okręgów. Anglia, jak na w sumie nieduży kraj i gęsto zaludniony w porównaniu do Polski, jawi się jako wędkarski raj. Wynika to z kilku czynników: - długoletniej tradycji wędkarstwa jako zajęcia rekreacyjnego, zupełnie nie związanego ze zdobywaniem pożywienia – Anglicy są tu jakimś szczególnym ewenementem w tej części świata - niesamowitego dbania o środowisko - uczynienia z wędkarstwa rodzaju przemysłu, przynoszącego pośrednio realny dochód [piszę pośrednio, gdyż praktycznie wszystkie zarobione na sprzedaży licencji wędkarskich pieniądze, są wydatkowane na szeroko rozumianą opiekę nad wodami] - co z powyższego wynika – doskonała w porównaniu z naszymi realiami, ochrona wód - bardzo silna edukacja społeczeństwa Czytaj więcej [...]

Jak to tam działa? – Niemcy

Poniższy cykl tekstów ma za zadanie przybliżyć warunki i przepisy wędkowania w wybranych krajach Europy. Jaki jest cel? W zasadzie, pisząc poniższe mam tylko jeden: miejmy świadomość, jak wędkarstwo funkcjonuje w innych społeczeństwach naszego kontynentu – jest wtedy jakiś punkt odniesienia, czy jesteśmy zupełnie na dnie. A może nie jest aż tak źle? Ponieważ informacje zbierane przez internet z oficjalnych stron różnych związków i zrzeszeń nie zawsze oddają realną rzeczywistość, posiłkuję się opiniami rodowitych wędkarzy z tych krajów. Niektóre informacje spływają z dość dużym opóźnieniem, więc nie wiem, czy ambitny plan przedstawienia wędkarskiej rzeczywistości 13 krajów mi się uda. Skoncentrowałem się na kilku czynnikach, wydaje mi się powszechnie uznawanych, za decydujące o atrakcyjności wędkarstwa w danym państwie. Są to: - wymogi prawne [te wszystkie papierkowe procedury, pozwolenia itd.] - wysokość opłat - struktura Czytaj więcej [...]

Niezidentyfikowane obiekty podwodne

Często zastanawiamy się – myślę tu o tych, dla których wędkarstwo jest czymś więcej niż szpanowaniem przed sąsiadami kolejną padliną – zastanawiamy nad tym, co w wędkarstwie jest dla nas najważniejsze, co sprawia, że trudno to nazwać, opisać... bo to po prostu się czuje. Jakby podzielić nas na grupy to będą zwolennicy dużych ryb, konkretnej metody, maniacy konkretnego gatunku, wielbiciele jednego rodzaju łowisk, fani wielu gatunków ryb w jednym łowisku. I można dalej wymieniać i wyróżniać... Tak naprawdę wszystko powyższe wiąże się jednak z emocjami, na które wpływ ma TAJEMNICZOŚĆ naszego zajęcia, polegająca na tym, że nigdy do końca nie ma pewności. Bo tak naprawdę eksplorujemy świat dla ludzi nie do końca zrozumiały i zarazem odległy, bo na ogół ukryty przed naszymi oczami. Tajemnica: szczególnie gdy ryba, a wiemy, że niemała - „poszła”, ale nawet się nie pokazała. To dopiero rozpala wyobraźnię. Biorąc pod uwagę akwen, Czytaj więcej [...]

C&R wita Roberta

Witam w 2013r. Z racji tego, że „przeczochrała” mnie grypa, miałem sporo czasu i gdy jako tako znalazłem siły, poświęciłem parę chwil na internet, czego zazwyczaj nie robię, bo wolę prawdziwe ryby, czy rozmowy z realnymi osobami niż wirtualnymi. Zdziwiła mnie pewna rzecz. W szeroko rozumianej sieci trwa coś co można nazwać nagonką na ludzi wypuszczających ryby i namawiających do tego innych. Wynika to z tego, że o dziwo, przynajmniej w internecie, ludzi spod znaku C&R znacznie przybyło w porównaniu choćby z analogiczną porą ubiegłego roku. Z jedną kwestią lansowaną przez – napiszę wprost – mięsiarzy, [myślę tu o tych cierpiących na chroniczny brak ryb w kuchni, a nie tych, którzy podchodzą do tego rzeczywiście z jakimś jednak umiarem] nie zgodzę się: zarzut, iż jest to moda i fanaberia gówniarzy [takie stwierdzenie świadczy tylko o tym, że to ludzie z półki wiekowej 40+ nie mogą sobie z tym poradzić] byłby rzeczywiście zasadny Czytaj więcej [...]