Kolory, czyli jak trafić w rybie gusta… [i nie zwariować] – kleń i jaź – cz. II

Rzeki średnie i małe. O powyższych wodach tylko wspomnę. Wynika to z tego, że oba gatunki łowię w nich albo okazjonalnie, albo, jak pokazują ostatnie lata - ryby niewielkie [poniżej 30cm]. Przez rzeki małe rozumiem niewielkie rzeczki o szerokości paru merów. Ich głębokość jest bardzo różna. Z tych, w których znajdowałem klenie, były cieki typowo nizinne, jak i o podgórskim charakterze. W tych drugich dominował zazwyczaj bardzo drobny klonek; te pierwsze, spokojnie toczące wody przez różnego rodzaju zagajniki, czy łąki potrafiły obdarować znacznie okazalszą rybą. Nigdy nie spotkałem w takich wodach jazi, choć nie wątpię, że są rzeczki z tym gatunkiem. Odnośnie kleni w takich wodach, to pokuszę się tylko o jedną sugestię: jeśli rzeczka jest non stop nachodzona przez łowiących, ryby te trudno złowić, moim zdaniem trudniej niż pstrąga w tej samej wodzie. Przynęta odgrywa chyba drugorzędne znaczenie, a priorytetem jest podejście do ryby Czytaj więcej [...]

O rybach pogaduchy niekoniecznie nad wodą – cz.III

Witam. Zapraszam do przeczytania wywiadu z ostatnim nagrodzonym w konkursie fotograficznym. O  rybach, trochę o swoich sposobach, a także o wędkarstwie w Polsce, ze swojego punktu widzenia opowiada Łukasz Ryba. Wędkarskie Wakacje: Pierwsze pytanie może nieco zaskakujące. Dlaczego Twoim zdaniem, tak mało dziewczyn wędkuje? Łukasz Ryba: Wiele razy chciałem moją dziewczynę Agę zabrać na ryby. Po kilku odmowach w końcu zgodziła się ze mną  pojechać na Bagry. Celem był szczupak. Założyłem pływającego slidera, żeby po wyprawie coś jeszcze w pudełku zostało:) Nauka zarzucania i zwijania poszła jak po sznurku...momentami myślałem, że jej się spodobało, lecz po kilku godzinach usłyszałem: "jak ty możesz cały dzień siedzieć na rybach, przecież to takie nudne, poza tym cała jestem brudna". Wiele kobiet podobnie myśli, że to sport dla mężczyzn i  nic tam nie znajdą dla siebie. WW: Ile razy jesteś nad wodą przeciętnie w ciągu sezonu? Ł.R: Czytaj więcej [...]

Kolory, czyli jak trafić w rybie gusta… [i nie zwariować] – cz. I

Koniec czerwca. Duży przybór Wisły. Po paru dniach woda powoli, ale wyraźnie zaczęła opadać. Ciepła woda, bo panują upały. Nieznacznie przybrudzona rzeka, przelewa się po łagodnych pagórkach żwirowych łach, z rzadka porośniętych kępami traw. Stoję po kolana w wodzie na jednej z takich wysepek. Zarzucam przynęty w skos pod prąd i pozwalam im spływać wzdłuż podtopionego pasa zieleni. Ryby biorą fenomenalnie. Dominują małe, dwu – trzyletnie sandacze. Nie wiem, czy uwierzycie, ale tylko w ten jeden dzień złowiłem ich ponad siedemdziesiąt sztuk i nie jest to opowieść sprzed 20 ani nawet 10 lat. Co trzecią rybą jest okoń, a ładne klenie też nie są rzadkie.  Trafiają się nawet niewielkie [40 – 50cm], dwa bolenie. Jak prawie zawsze w tak nieczęstej, a komfortowej sytuacji eksperymentuję. Małe drapieżniki żerują na porywanych przez silny nurt małych rybich igiełkach – świeżo wyległym narybku. Łowię taką wyblakłą wersją motor oil, Czytaj więcej [...]

Wędkarskie pogaduchy niekoniecznie nad wodą – cz. II

Przedstawiam sylwetkę naszego kolejnego nagrodzonego. Paweł Rokocz, bo o nim mowa podesłał nam więcej zdjęć, które z dużą przyjemnością zamieszczam. Ryby wspaniałe, podobnie jak rzeka. Jest na co popatrzeć... Wędkarskie Wakacje: Łowisz głównie nad Wisłą i ze zdjęć wynika, że nierzadko masz na kiju ryby, które w swoim gatunku są już okazami. Czy wiesz już co będziesz robił z tą wygraną „witką” do 7g? Paweł Rokocz: Myślę, że posłuży mi do takiego, zawodniczego dłubania na mikro przynęty, może nawet spróbuję połowić krasnopióry, których nigdy wcześniej nie łowiłem na spinning. Zobaczymy...  WW: Masz to szczęście, że mieszkasz, jak wyżej zaznaczyłem – blisko Wisły i to na odcinku, gdzie rzeka przybiera rozmiary  naprawdę dużej wody. Jak oceniasz mijający sezon? P.R: Na początku sezonu założyłem sobie, że bardziej przypilnuję kleni, niż w ubiegłym sezonie [w zeszłym roku biegałem głównie za boleniem]. Kleni Czytaj więcej [...]

Pogaduchy o rybach, niekoniecznie nad wodą.

Witam. Poniżej prezentuję jeden z trzech wywiadów, ze zwycięzcami pierwszego konkursu Wędkarskich Wakacji.  Dla każdego z przepytywanych, ułożyłem po piętnaście pytań. Starałem się, by każda rozmowa była ciut inna, choć niektóre pytania powtarzają się. Zastosowałem się też do sugestii, która padła, by nasi zwycięzcy poopowiadali o swoich metodach, czy przynętach. Tu zapędziłem się trochę, bo nie znam trzech panów, którzy zwyciężyli. Tylko jeden z nich podesłał wcześniej kilka fotek, sugerujących, że duże sztuki w jego spinningowaniu, to nie przypadek. Na szczęście okazało się, iż każdy z nich, jest już doświadczonym wędkarzem, niezależnie od stażu. Mam nadzieję, że Was zainteresują te teksty; sam czytałem je z niemałą uwagą, tym bardziej, że z nieukrywanym zaciekawieniem dowiaduję się, kto zagląda na stronę Wędkarskich Wakacji. Poniżej wywiad z Piotrem Szczypą, który wygrał konkurs. Wędkarskie Wakacje: Zacznę Czytaj więcej [...]

A zwycięzcą jest…

Szczerze mówiąc, to czułem się momentami niezręcznie. Po pierwsze dlatego, że kilka zdjęć było – nie boję się użyć tego słowa – artystycznych, takich, jakie mnie udaje się zrobić raz na tysiąc przyciśnięć migawki aparatu. Po drugie, przyszło mi ocenić kilku wędkarzy, którzy zaprezentowali ryby, o których jak na razie mogę pomarzyć [myślę o szczupakach]. Gdybym powiedział, że przy większych środkach nagrodziłbym każdego, to bym wierutnie skłamał. Natomiast te 5-6 finałowych zdjęć nagrodziłbym bez cienia zastanowienia, gdybym tylko mógł. Finalnie nadesłano 31 zdjęć konkursowych. Dla mnie istotny jest fakt pofatygowania się ze zdjęciem, co odbieram, jako poważne potraktowanie mojej strony. To, że mogę teraz o tym napisać buduje jakiś jej prestiż, którego autorem Wy wszyscy jesteście. Zarówno Ci, którzy brali udział w konkursie, jak i wszyscy, którzy tu zaglądają. Bardzo dziękuję. Jak kiedyś wspominałem, pojawiły się Czytaj więcej [...]

Mały maraton

Uff! To był długi wędkarski weekend. W sumie bardzo kolorowy. Liczyłem jednak na znacznie, znacznie więcej. Może nie okazy, ale różne gatunki i przynajmniej średnich rozmiarów ryby. Często zastanawiamy się, dlaczego akurat tym razem wróciliśmy o kiju. Mnie też się to zdarza, jak chyba każdemu. Myślałem, że wrażenia z kilku dni podzielę może nawet na dwa teksty, ale nic z tego. Za mało było emocji, a wodolejstwo nie jest w moim stylu. Generalnie, to nie wszystko wypaliło jak planowałem. Ponieważ nie jestem zwolennikiem przebijania się przez tłumy ludzi 1 listopada, by zadość uczynić tradycji, zabrałem mamę dzień wcześniej na miejsce spoczynku jej przodków. W miarę szybko zrobiłem te niecałe 200km i o 12.00 już bym się szykował do drogi nad Wisłę, a w przypadku słabych warunków nad Królową, nad pobliską wodę stojącą, tyle, że w drodze powrotnej z cmentarza, na pasie, którym za chwilę miałem jechać na ryby, pojawił się korek na Czytaj więcej [...]

Konkurs – komunikat

Witam Wszystkich. Szczególnie uczestników konkursu przepraszam za tak późną notkę na ten temat, ale dała o sobie znać złośliwość rzeczy martwych. Planowo, wczoraj miałem zamiar ogłosić, czyje zdjęcie wygrało.  Niestety, w ostatnią sobotę padł komputer, a firmowy laptop ma założoną zaporę, przez którą może mieć łączność z internetem wyłącznie poprzez serwer firmy, z którym nie mogę się niestety połączyć przez internet z domu… Maszynka jest w naprawie i mam ją mieć dziś wieczór. Jak wcześniej wspominałem nie byłem w stanie wśród kilku, moim zdaniem najlepszych zdjęć wskazać tego jednego „naj” i posiłkuję się głosami dwóch osób. W związku z tym poproszę o cierpliwość i wyniki z dokładnym opisem całości nadesłanych zdjęć, ich ilości, składu gatunków itd., przedstawię z końcem tygodnia [najpewniej 8 lub 9 listopada]. Ta zwłoka wynika także z tego, że najpierw, zanim podam werdykt, chcę poinformować o Czytaj więcej [...]