Czas starorzeczy…

Zanim dopadło mnie przeziębienie zaliczyłem jeden, naprawdę długi dzień nad dość odległym starorzeczem. Złowiłem tylko czterdzieści rybek. Podkreślam – rybek, nie ryb. Jadąc nad tego rodzaju wodę nie oczekuję okazów. To są takie zabawowo -  eksperymentalne wypady. Liczy się ilość, a jak wpadnie jakiś bonus większego kalibru [czasem się zdarza], to jest super. Tym razem się nie zdarzył. Generalnie, to omijam tego rodzaju wody, chyba, że wiem, że są tam szczupaki, ale niestety nie mam monopolu na taką wiedzę i inni wędkarze też wiedzą o zębaczach. Niestety, bardzo, bardzo rzadko zwracają im wolność. Efekt taki, że kilka urokliwych starorzeczy Wisły, pomijamy z kolegami już trzeci sezon z rzędu. Kiedyś były tam zakamuflowane niezłe, jak na rozmiary bajorek szczupaki, [sześćdziesiątka nie byłą rzadkością, uciekła mi sztuka spokojnie siedemdziesiąt cm], nieliczne, ale przyzwoite okonie… Były. Najzabawniejsze, że nikt tam nie łowił, Czytaj więcej [...]