Ryby z metra kwadratowego

Ryby są nieobliczalne. Możemy dywagować o wpływie pogody, budować teorie itd. Na szczęście one mają swoje narowy, co może powodować, że w teoretycznie świetny dzień wychodzimy na zero, innym razem, w dniu, w którym poważnie zastanawiamy się nad wyjazdem, biorą jak zwariowane. Mój ostatni weekend był dowodem na takie rybie kaprysy. Z piątku mimo szczerych planów nic nie wyszło. Zostałem dłużej w pracy... Sobota. Pogoda na oko wspaniała: silny, momentami bardzo silny wiatr południowy i zachodni. Rano 11 stopni; około południa 24. Od 10.00 coraz więcej chmurek. Ciśnienie stabilne i że tak powiem - przeciętne jak dla rejonu Krakowa. Poza tym słońce, słońce, słońce. Mój ojciec uparł się na duży zbiornik, bo w tym roku jeszcze tam nie był. Odradzałem. Ostatecznie, pomimo mojego sceptycyzmu jedziemy. Osobiście wolę na duże wody stojące znacznie późniejszy czas [koniec października, listopad czy grudzień, jak pozwoli pogoda]. Nie twierdzę, Czytaj więcej [...]