Niezły przyłów

Ostatnie dwa – trzy wyjazdy nad wodę pozostawiły we mnie sporo niedosytu, by nie rzec – rozczarowania. Tym chętniej przystaję na Pawła propozycję i już następnego dnia po powrocie zaplanowaliśmy wspólne spinningowanie. Na drugi dzień Paweł działał już od 6.00, a ja ze względu na wrodzoną niechęć do wczesnego wstawania, oraz urodziny Agi, pojawiłem się przed 9.00. Dzień upłynął nam na niezłym przeglądzie gatunków. Zanim się pojawiłem, kolega ma już na koncie kilka ładnych pasiaków i sandacza. Relacjonuje, że jednak cuda się nie dzieją, a nad wodą dość cicho. Po drodze mijamy duet wielbicieli sumów w dosłownym znaczeniu. Obaj faceci wyglądają na mocno wymęczonych bezskutecznymi, jak się zdaje oczekiwaniami. Spławiki cylindrycznego kształtu, wielkości dwóch pięści, niemrawo drgają w ostatnich konwulsjach półkilowych leszczyków. Dla mnie dość nieciekawy widok. Po brzegu dosłownie goni jakiś starszy gość, miotając w rzekę Czytaj więcej [...]