Czasem nie jest łatwo…

Dziś będzie bardzo krótko. Nie ma sensu bić piany, bo ostatnie dwie wizyty nad wodą były lekko mówiąc bardzo słabe. Nie ma również sensu nadmierne epatowanie zdjęciami pięknych miejscówek- fakt widoczki ładne, ale chyba nas interesują ryby, których było mało i małe... Korzystając z nagłej zmiany grafiku, zrobił mi się wolny dzień od południa, więc pognałem nad Wisłę, tym bardziej, że Paweł podsyłał mi prawie co dzień przynajmniej jednego bolenia na zdjęciu. Było to wręcz bolesne. Tak się napaliłem, że nie wziąłem pod uwagę, iż roboty na pobliskim progu, mogą doprowadzić do puszczenia większości wody w kanały [Dwory, Łączański] i wziąłem wyłącznie cięższy sprzęt. Ciągle sobie powtarzam, że po to ma się auto, by wziąć coś na zapas, na wszelki wypadek. No, a jednak,  raz na czas, ciągle mam tak, że jadę wąsko wyspecjalizowany. Na usprawiedliwienie ma to, że czasem, jak rapy nie brały, to sięgałem po lekki zestaw Czytaj więcej [...]